Porażka/upadek, powstanie, cierpienie…

przez , 06.gru.2015, w Moje życie, Przemyślenia

Gdy człowiek jest nieaktywny, ukrywa się przed światem, ciągnie się za nim przeszłość, jej błędy. Gdy tylko wyłania się z ciemności zauważa dobro i zło. Którą drogę wybierze ? Cofnie się i pozostanie w ukryciu czy zaryzykuje nowego życia, nowego sposobu bycia ?

Moje życie ułożone jest z wzlotów i upadków. Raz podąża ścieżką prostą innym razem krętą. Te przemyślenia towarzyszą mi od dawna, jednak dopiero dziś potrafię coś o nich napisać.

Zacznijmy od opisu zdarzeń. Jako iż nie pamiętam na czym skończyłem, zacznę od istotnej sprawy kiedy do życia wkroczyły przemyślenia.

Aktywni użytkownicy pewnie pamiętają moją historię związana z chemią/nową znajomością. Otóż od tego wszystko się zaczeło, moje nowe przemyślenia ukrywane w głębi serca, tak by mogły się tworzyć i budować swoją przyszłość. Mój związek z tą cudowną dziewczyną trwa, trwał (?). Cięzko to określić bo obecnie nie wiem na czym stoję. Dziś wpadł mi w ręce taki cytat:
„Gdy człowieka odtrąca miłość jego życia, to coś w tym człowieku umiera, pozostaje mu tylko ucieczka z nadzieją, że w nowym miejscu znów się zakocha…”
Chodź bym chciał to żlożyłem sobie obietnicę, że nie mogę powiedzieć wszystkiego..

Znajdźmy inny temat, ciekawszy aktywniejszy, taki który zaprząta mi głowę.
Co jeśli nasze życie jest tylko snem z którego możemy się obudzić i żyć inaczej?
Pewnie nie jedna osoba (w tym ja) chciałaby zmienić swoje życie, czyli właśnie obudzić się z tego „złego” świata i rozpocząć nowy start. Po części można powiedzieć, że jestem człowiekiem który poczynił nowy start. Nowe studia, nowe znajomości, inne podejście do życia i wspaniała (?) miłość. Ale w tym „wspaniałym” życiu pojawiły się kolejne błedy, które niestety już zniszczyły idealność, znacznie szybciej niż poprzednim razem. Czy o takie przebudzenie nam chodzi? Sądzę, że każdy wie jak mogło by być lepiej w nowym życiu, jednak zarazem nie spodziewa się jak znacznie gorzej może się wszystko potoczyć.  Takie przebudzenie może zostać nazwane „nowym miejcem” z mojego powyższego cytatu, ale czy to jest to ? Kiedy kończą się nam miejsca ? Może jedynym miejsciem jest miejsce ostateczne, gdzie czeka nas prawdziwa radość?

Ceńcie wasze życie, bo nowe może okazać się gorsze jak moje.

Pozdrawiam Adiego

1 komentarz :, , , , więcej...

Krótkie podsumowanie

przez , 10.sty.2015, w Moje życie

Witam grono moich pozostałych czytelników, którzy cierpliwie wyczekują jakiegoś odzewu z mojej strony ;) Chodź długo się nie przejawiałem, postanowiłem wynagrodzić to troszkę dłuższym i przenikliwszym postem :) Zachęcam do czytania ;)

Jak by zacząć opis, mojego życia samotnika. Hm, no prawie samotnika, prócz pozostających trójki znajomych, którzy są wartościowi. Ciekawi mnie czy na każdych studiach ludzie okazują się aż tacy ? Jak to mówią „po trupach do celu”, zero współpracy, pomocy, nikt na nikogo nie może liczyć w żadnym, ale to żadnym przypadku. No oczywiście jest pewien wyjątek. Gdy nam czegoś potrzeba nikt nie wyciągnie do nas pomocnej dłoni, a gdy oni potrzebują czegoś, pojawiają się pierwsi u naszych drzwi. Wyjątkiem są 4 osoby, które nie oczekują niczego, a potrafią dać. Wydaje mi się, że mając identyczne cechy dobraliśmy się i staramy się tworzyć zgraną ekipę, z którą wszystko okaże się możliwe, jednak zobaczymy jak długo ;)

Aktywni czytający, bądź też Ci którzy z wielką chęcią ostatnio chcieli „nadrobić” zaległości (Magdaleno :P ), które jak się okazuje nie istniały prawie wiedzą o mojej sytuacji na studiach, ale przytoczę nią jeszcze raz.
A więc jestem osobą powtarzającą rok. Dlaczego ? Hm, dobre pytanie, jednak ja znam odpowiedź – przez swoje lenistwo i głupotę .. Oczywiście mogę jeszcze dorzucić wiele innych cech, ale pomińmy je. Jako powtarzanie roku, moje obecne pół roku wygląda tak, że mam „aż” cztery godziny tygodniowo zajęć. Resztę czasu staram się spędzać robiąc coś w domu lub pomagając rodzicom w pracy. Szczerze powiedziawszy, dla każdej osoby, której marzy się tydzień, miesiąc, rok wolnego – wydaje wam się tylko, że to jest takie fajne, półki tego nie przeżyjecie. Jako mający wiele wolnego czasu student miałem zamiar nadrabiać zaległości, znaleźć pracę i polepszyć swoje „warunki” życia. Ale cóż, pracy szukałem, złożyłem wiele CV jednak wiadomo jak to jest, poszukują osoby z statusem studenta, z doświadczeniem, ale nie zbyt wielkim żeby się nie wymądrzał – a w taki sposób osoby startujące od niczego nie mają prawie szans przebicia ;)  A nadrabianie zaległości ? Hmm, wolny czas pomógł, ale w powrocie do uzależnienia jakim jest komputer – największy pochłaniacz czasu na świecie.

Kolejnym interesującym punktem w moim podsumowaniu jest walka z wielkimi sieciami komórkowymi, ubezpieczycielami, o wypadkach i innych nieprzyjemnościach.
W sumie rzecz ujmując, wszystkie wymienione powyżej rzeczy, łączą się w jedną historię. Znacie motyw z kończącą się umową i jej automatycznym przedłużaniu. Otóż zbliżał się u mnie ten moment, więc postanowiłem złożyć wypowiedzenie, z względu na niezdecydowanie jaką chciałbym mieć kolejną sieć, a mój numer chciałem zachować – wiecie jak to jest, numer podany wszędzie w ważnych miejscach, więc żal go zmieniać. A więc chcąc to wszystko zrobić, udałem się do salonu mojej sieci i złożyłem wypowiedzenie. Pani grzecznie zapytała o powód oraz czy po wypowiedzeniu chciałbym zachować numer na kartę. Oczywiście tego oczekiwałem, więc wypowiedzenie zostało zawarte na owych warunkach. Jednak po miesiącu, gdy wybrałem sieć i chciałem przenieść numer z karty na abonament, został mi on zabrany, bez żadnego słowa. Dodatkowo nałożono mi blokadę na konto internetowe bym mógł ściągnąć fakturę do zapłaty. W tym momencie, moja mama, jako „właścicielka” tego numeru postanowiła udać się do salonu i wyjaśnić całą sprawę. Czterdzieści minut po wyjechaniu jej z domu usłyszałem tylko złego ojca odkładającego słuchawkę telefonu i krzyknął „ Mama rozwaliła samochód „. Nogi mi zmiękły, w głowie zaczęły przewijać się najgorsze scenariusze tego zdarzenia, ale na szczęście nikomu nic się nie stało. A samochód ? Wraca tam skąd został wzięty, do salonu, i tu pojawia się kolejna wojna z ubezpieczycielem, która wciąż trwa, więc nie warto jej opisywać.

W ten sposób doszliśmy do świąt ! W święta napięta atmosfera podczas przygotowań, jak zawsze w moim domu. Ale na szczęście tym razem bez rodzinnych sprzeczek :) Miła atmosfera, bogaty mikołaj, miłe spędzenie czasu z mamą, tatą, siostrą i jej chłopakiem. Ah gdyby to nie święta, zapewne znów poczuł bym się jak piąte koło u wozu ;) Dla mnie istniała tylko wigilia i pierwszy dzień świąt, gdyż w drugim dniu świąt zostałem chrzestnym ;) To cudowne maleństwo o imieniu Nadia. Szczerze powiedziawszy, tak bardzo mi się spodobało, taką fajną atmosferę stworzyła, że człowiek pomyślał aż o tym by mieć swoje maleństwo :) Ale powściągnijmy marzenia i nie spieszmy się z niczym ;)

Święta, święta i po świętach…
Dla wielu jest to radosny czas wolnego, odpoczynku i robienia porządków w lodówkach. U mnie wygląda to nieco inaczej. Otóż po świętach zbliża się nowy rok, a każdy przedsiębiorca musi zrobić „spis z natury”. I tym właśnie zajmowałem się w przerwie między świętami a nowym rokiem – pracą. Na szczęście nowy rok został spędzony z przyjacielem i wieloma innymi osobami w miłej domowej atmosferze :)

I ostatni punkt naszej podróży….
Sprawy sercowe interesujące zawsze bardzo. Tutaj można się rozpisywać w moim przypadku, gdyż troszkę się wydarzyło.
Zacznijmy od początku, okres początku kolejnego semestru na studiach. W ten czas nawiązałem internetową znajomość z pewną dziewczyną. Rozmawiało się miło do pewnego czasu, gdy postanowiliśmy się zobaczyć… Nie nie, nie normalnie jeszcze lecz wirtualnie. Tu wam coś powiem, chodź wydaje się rozgadany i jestem w stanie wiele powiedzieć, gdy nie widzę drugiej osoby, to w momencie, gdy „staję” twarzą w twarz z tą osobą, nie jestem w stanie nic wykrztusić z powodu swojej nieśmiałości… Ale pierwsze koty za płoty. Codzienne spędzanie niemalże całych dni na skype i zostaliśmy „parą”. W sumie, wszystko było pięknie, oboje byliśmy w miarę szczęśliwi chodź dzielił nas dystans 800 km. Zrobiłem sobie wycieczkę, pojechałem do niej i spędziłem z nią wspaniały dzień, czułem szczęście, ale zarazem czegoś brakowało.
I tu pojawia się kolejny podpunkt, który pozwolę nazwać Chemia – zaliczenie czy nowa znajomość ? 
Dlaczego tak ? Ostatnie terminy sesji poprawkowych w trakcie trwania kolejnego semestru studiów. Byłem z dziewczyną opisaną wyżej, ale poszedłem na zaliczenie z chemii i tam poznałem kilka nowych osób. Oczywiście na tamtą chwilę, były to dla mnie najzwyklejsze znajomości. Z czasem w moim związku istniejącym zaczęła pojawiać się zazdrość tak silna, że nawet nie było mi wolno rozmawiać z kolegami, gdyż musiałem poświęcać ponad sto procent czasu „mojej dziewczynie”. Wytrzymali byście w takim związku ? Myślę, że tak jak ja, do pewnego czasu. A wracając do nowych znajomości, postanowiłem zaprzyjaźnić się bardziej. Dlaczego ? Bo warto znaleźć w każdym człowieku coś wartościowego, pokazać mu jak inny człowiek potrafi to docenić i zmienić go na jeszcze lepsze. Z początku były to zwykłe wypady nad morze w trójkę – ja, mój przyjaciel i ona – ale z czasem pojawiło się coś, co mówiło ” spędź z nią czas w dwoje „, więc zaryzykowałem. I wiecie co ? Czuję się teraz naprawdę szczęśliwy mając nią obok siebie i nie pozwolę nikomu tego prędko zniszczyć – oczywiście daje jej wolną rękę i nie trzymam na „uwięzi” ucząc się z swojego życia ;)

Pozdrawiam i życzę wam dużo szczęścia w tym nowym roku ! Adiego d-_-b

PS. Postaram się postować nieco częściej oraz leżąc i pisząc to wszystko, wpadłem na kilka ambitnych pomysłów tego co jeszcze mogłem tutaj dodać, ale rozwinięcia znajdziecie później w kolejnych wypowiedziach ;) Jeszcze raz POZDRAWIAM WAS SERDECZNIE  i zapraszam na funpage na fb, zobaczymy czy warto walczyć :P ! ;)

6 komentarze :, , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Gdzie przeminął ten cały czas?

przez , 18.sie.2014, w Moje życie, Przemyślenia

Człowiek spogląda na zegarek i widzi jak upłynął mu kolejny dzień, i tak dzień za dniem. Pamiętam jeszcze jak do niedawna uczęszczałem na uczelnię, zawoziłem kolegów w odległe miejsca by podpisali umowy pracy wakacyjnej, a tu nagle kończy się wolny czas. W sumie, wolny jak wolny, zależy dla kogo. Chodź zaczyna się kolejny tydzień, muszę rano poderwać swoje cztery litery w górę i jechać pracować. Wszyscy się pytają „po co to robisz ? tak codziennie wstawać o 4 rano!”. W sumie, sam nie znam odpowiedzi na to pytanie. Mam wszystko czego mógłbym sobie zapragnąć. Dobra, prawie wszystko, bo oczywiście dziewczyny brak – czyli najważniejszej rzeczy w życiu.

Nim skończę pisać ten post, znów zaczyna się nowy dzień… poniedziałek, dzień w którym jest najwięcej roboty i najbardziej się nie chce. Czym jednak ten będzie się wyróżniał ? Gdy tylko skończę pracę, odpocznę troszkę i spożyję należyty posiłek, wyruszam z domu i jadę na grilla z dawnymi znajomymi z liceum. Człowiek jest ciekawy co tam u nich słychać, jak ich związki, studia, zwiedzanie świata. Ale czy będzie tak fajnie jak dawniej ? To jest największa zagadka…

Połowa sierpnia, a nawet dalej. Wszyscy studenci, mający zaległości, siedzą i powtarzają materiał przed „kampanią wrześniową”, ale oczywiście tutaj też nie ma mnie. Powinienem siedzieć, uczyć się by czysto skończyć ten rok, jednak mam straszny brak motywacji. Od 4 tygodni czuję się wrakiem człowieka który nie zna sensu istnienia. Chodzę i czuję, jakbym stał obok siebie i się przytrzymywał by się nie wywrócić… Może to za mało snu ?… Nie, to chyba szukanie przez mnie jakiejś wymówki przed czymś, szukanie problemu w niczym. A może to depresja ? Zjadają mnie nerwy, powstrzymuję swoje ręce od zrobienia komuś krzywdy, jednak wyładowuję zgromadzoną energię z nerwów na ćwiczenia. Może w ten sposób jakoś się wyleczę? Ale to będzie tylko lekarstwo na nerwy, a co z moją miłością ? Trzeba czekać!

Pozdrawiam Adiego

2 komentarze :, , , , , , , więcej...

Wiara w ludzi

przez , 26.lip.2014, w Moje życie

Staramy się, wierzymy że coś może się ułożyć, staramy się z całych sił zbudować coś na nowo i… Nagle, gdy myślimy o tym, że stworzyliśmy już jakiś krajobraz przyszłości, mamy plany na weekendy (gdyż tygodnie zajęte są pracą), wspólne wyjazdy, spotkania, imprezy… 4 dni przed takimi wydarzeniami kontakt nagle się urywa, nie wiem dlaczego. Przez te 4 dni próbuję skontaktować się z ową wybranką, lecz ona mimo 250 połączeń nie odbiera. I znów przeżywamy to głupie załamanie i czujemy bezradność.

Tu w moim przypadku pojawia mi się pytanie, czy to moje życie takie jest czy przytrafia się to większej ilości osób ? Co się dzieje z tymi ludźmi, z ich podejściem do drugiego człowieka ? Bawią się, wykorzystują to, że ktoś ich adoruje po czym urywają kontakt.

W ramach rekompensaty udaję się dziś do Mielna, na polską Ibizę, wyszaleć się i mam nadzieję zapomnieć o wszystkim. Z nadzieją, że przeżyje, do usłyszenia moi drodzy czytelnicy.

Pozdrawiam Adiego

2 komentarze :, , , , , , więcej...

Kochać i być kochanym

przez , 21.maj.2014, w Moje życie, Przemyślenia

Zacznę odpowiedzią na wasze komentarze odnośnie poprzedniego postu. Co zrobiłem z zaproszeniem na ślub ? Półki co zostało ono potwierdzone „przybędę z osobą towarzyszącą” dumnie powiedziałem i tak oto zawiązałem sobie pętelkę na szyi. Oczywiście całą rozmowę udało się podsłuchać moim rodzicom, którzy natychmiastowo zaczęli zadawać męczące pytania typu „znamy tą dziewczynę?”, „z kim idziesz?”, „kiedy nam ją przedstawisz?” itd. jakby to chodziło o mój ślub czy też moją drugą połowę na całe życie. A dziś jest 21 maja, data cudowna, drugi dzień juwenaliów na mojej politechnice i zarazem dzień, który uświadamia mi to że został równo miesiąc na znalezienie tej osoby towarzyszącej. Na szczęście wciąż wierzę, że uda mi się nią znaleźć chodź będzie to dość trudne z względu na mój charakter – jestem strasznie nieśmiały jeśli chodzi o kobiety ;)

„Kochać i być kochanym”, chyba nie jedna osoba chciałaby powiedzieć takie słowa i chciałaby aby się one spełniły jak najszybciej i trwały do końca życia. Jak się okazuje, mnie też dopadł ten czas, gdy mam już serdecznie dość samotności. Chciałbym w końcu znaleźć drugą połowę swojego życia. Dlaczego mi na tym tak zależy ? Wiem, że byłaby ona dla mnie motywacją do robienia zupełnie innych rzeczy niż robię teraz. Ograniczyłbym swoje nałogi, bardziej się starał by móc usatysfakcjonować w przyszłości swoją rodzinę etc. Tak, tak, marzenia głupiego, ale one nie kosztują i czasem dają jakieś ukojenie w głowie.

Patrzę na ten świat i się zastanawiam, „czy to z mną jest coś nie tak!?”. Co się dzieje z wszystkimi dziewczynami, które wybierają aroganckich dupków, za przeproszeniem? Dlaczego nikt nie zwraca uwagi na osoby bardziej uczuciowe i szanujące ? Jakoś ciężko mi jest to pojąć. Mógłbym w tym miejscu także przytoczyć wiele przykładów z swojego życia z cyklu tego jak straciłem wiele znajomości, poprzez to, że nie potrafiłem kolegować się z ludźmi wykorzystującymi uczucia innych. Najgorsze jednak w tym wszystkim jest to, że tracąc znajomego wykorzystującego uczucia kobiety, traciłem także ową koleżankę, uważającą że wkręcam jej jakieś rzeczy lub że nie powinienem się wtrącać (z czym może miała rację, ale chciałem dobrze).
Oczywiście, moje „wtrącanie” odnosiło się tylko i wyłącznie do powiedzenia prawdy, bo nie ingeruję fizycznie gdy nie muszę ;)

Pozdrawiam Adiego

2 komentarze :, , , , , , więcej...

I dziś ambitne czyny…

przez , 12.maj.2014, w Moje życie

Życie studenta jak się okazuje wcale nie jest takie kolorowe jak wszyscy opisują. Człowiek nie ma na nic czasu, ciągle jest zaganiany i wciąż narastają mu zaległości nawet mimo tego, że stara się być na bieżąco.
Dziś w ramach zaprezentowania swoich znajomych (którzy ostatnio okazują się utalentowani na różne sposoby) wszedłem na bloga. Pierwsze o czym pomyślałem „spojrzę na komentarze, chodź nie robię sobie nadziei na cokolwiek nowego” i tu pierwsza niespodzianka. Ten blog nie został zapomniany !? Jestem naprawdę w wielkim szoku. Pewnie można powiedzieć, że przeżywam identyczny szok co moi rodzice, którzy widzą mnie czytającego książkę której wcale nie muszę czytać. Cóż, ludzie się zmieniają (bynajmniej niektórzy).

Ostatnimi czasy, prócz bycia studentem, zmieniania swojego życia, staram się także pomagać znajomym. Promuję ich i ich płyty, strony, blogi etc. Chciałbym, aby każdy z nich coś osiągnął. Jednakże w tym wszystkim zapominam o sobie. Około miesiąca temu dostałem zaproszenie na ślub. Wyraźnie w nim jednak jest napisane, iż jestem zaproszony z OSOBĄ TOWARZYSZĄCĄ. No i klops. za blisko 3 dni muszę udzielić odpowiedzi czy idę sam czy z kimś, a może nie dam rady przybyć. Każdy by powiedział „idź, co Ci szkodzi”, ale tu jest znów ALE. Otóż na tej imprezie każdy będzie z kimś, nawet najmłodsi członkowie uczestniczący w tej imprezie mają swoje drugie połówki a ja zostałem znów sam jak palec. Jednego z pięknych dni postanowiłem zobaczyć jak to by mogło wyglądać, gdybym poszedł sam. Oto jak to uczyniłem:
Jednej niedzieli zaprosiłem do siebie, kuzyna z swoją cudowną dziewczyną, kuzynkę z jej chłopakiem i w domu była moja siostra z swoją drugą połową. No i oczywiście ja, sam jeden siedzący naprzeciw ich. W sumie doła jakiego złapałem po tym to się nie spodziewałem. Jako ratując sytuację postawiłem szybko flaszkę i rozeszła się po kościach jak to mówią. Ale mimo wszystko to nie naprawi tego co się dzieje w mnie, gdy znajduję się w takich sytuacjach. Coraz więcej otaczających mnie znajomych ma swoje drugie części, spędzają razem czas a nawet często dość razem gdzieś wyskakujemy. I to mnie właśnie boli, moja samotność, z którą nie wiem co mam zrobić…

Co byście uczynili na moim miejscu ? Jakie są wasze pomysły odnośnie uroczystości ? Z przyjemnością ich poczytam.

Pozdrawiam Adiego ;)

PS. No i oczywiście staram się coś zmienić, więc i ogłoszenie wystawie ;P http://olx.pl/oferta/sprzedam-vw-golf-iv-kombi-ocean-CID5-ID5z2DB.html#4124e56305

6 komentarze :, , , , więcej...

Zapraszam dla znajomych!

przez , 12.maj.2014, w Bez kategorii

zapraszam do oglądania moich najlepszych znajomych ! http://www.twitch.tv/vizox

Zostaw komentarz więcej...

W życiu, w którym czasu brak

przez , 06.mar.2014, w Moje życie

Pojawiam się po wielu podejściach. Wkońcu postanowiłem coś spleść i upublicznić. Może nie będzie to jakieś arcydzieło, ale jednak mam samą satysfakcję z tego, że powracam.

Czasu coraz mniej. Wydawać się mogło ‚studia, beztroski czas, gdzie człowiek się usamodzielnia, ale nie zapomina czym jest zabawa i ma zawsze na nią czas’. Życie weryfikuje nasze myśli i pokazuje nam, że nie koniecznie tak zawsze może być. Chodź studiuję i nie mam czasu na większą część przyjemności, to jednak nie poddaje się i codziennie wymyślam jakieś nowe plany, nowe ambicje do tego by wyrwać siebie i innych z tej codziennej monotonności i stresu jakiego doświadczamy. Moi znajomi, o których z początku nie miałem dobrego zdania, gdyż wydawali się być strasznymi ‚dziobakami’, okazali się być bardziej rozrywkowi niż się mogą wydawać. Wspólnymi siłami jesteśmy w stanie zmienić ten świat na zabawniejszy, a nasze życie na bardziej beztroskie i pełniejsze zabaw i przygód. Dla kogo z was problemem jest włączenie alarmów przy każdym urządzeniu elektronicznym w sklepie typu Media Expert? Dla nas nie jest to problem, a rozkosz rozrabiania i dołożenia czegoś jeszcze co urozmaici ten piękny pisk i stworzy z tego niesamowitą symfonię.

Czy masz problem by pojechać nad morze, zrywając się z zajęć ? To też nie jest problem. Wiesz co jest problemem ? To, że nie zrywając się i nie jadąc z nami nie możesz odwiedzić pięknych miejsc, niedostępnych dla ludzi, do których dostęp jest wzbroniony, a my się tam znajdujemy. Każdego dnia łamiemy zasady, urozmaicamy życie i dzięki temu żyjemy ! Tak to ja Adiego, Lukas oraz WL, pokazujemy, że szara codzienność i smutna rzeczywistość mogą zostać odmienione ;)

A tymczasem uciekając od rozrywkowości, czas się zwijać, bo mechanika, matematyka i rysunek architektoniczny sam się nie zrobi !

Cya i do usłyszenia! Adiego!!

P.O.D 

2 komentarze :, , , , , , więcej...

Na nowej drodze, dziwnego świata

przez , 12.gru.2013, w Moje życie, Przemyślenia

Codzienne życie przysparza nam nowych przemyśleń, odczuć. Znajdują się w nich jak najbardziej te pozytywne, jak i negatywne. Nowe znajomości otwierają nowe możliwości, jednak zawodzimy się na nich tak często, że nie warto czasem je kontynuować. Spełniamy tylko ich jedyną zachciankę i gdy już niczego od nas nie potrzebują, zostawiają nas z pustką.
Czym jest takowy mój post ? Wylaniem z siebie wszystkiego co po raz kolejny uzbierało się z dłuższego okresu czasu. Jednak post zawiera w sobie prawdy pochodzące z przed wczoraj, oraz wczoraj, stąd zawodzenie.
Ja obmyśliłem najlepszą metodę swojego życia. Spełnić do końca wszelkie napoczęte rzeczy w danym miejscu, zakończyć je spokojnie i zniknąć. Zniknąć w miejsce, gdzie nikt mnie nie będzie znał i moje życie zacznie się na nowo. Już widzę ten nowy świat, ludzi którzy nie oceniają Cię przez pryzmat twoich dawnych, nieaktualnych poczynań. Ale jaki jest problem w osiągnięciu tego ? Wydaje mi się, że zależność od innych, której nie jesteśmy w stanie tak nagle się wyzbyć.

Ja już wiem, że brakuje mi tylko kogoś do rozmowy, kogoś kto będzie dobrym słuchaczem, takim jak ja jestem dla innych…

Z poważaniem Adiego

6 komentarze :, , , , , , więcej...

Powrót do rzeczywistości i do myśli oraz odczuć

przez , 10.lis.2013, w Moje życie, Przemyślenia

Zastanawiam się czasem, czy tylko ja mam tak, że obserwując zachowania niektórych osób widzę to czy ich coś dręczy, niepokoi lub fascynuje ?
Ostatnimi czasy znalazłem dziewczynę idealną. Nie, nie, nie w realnym  życiu, a moim internetowym półświatku. I nie chodzi mi o to, że będzie to internetowa miłość, ale ona daje mi pomysły i odczucia pozwalające mi odkryć siebie oraz to jaką partnerkę bym sobie szukał.
Nie ukrywając szczegółów zobaczyłem w jej vblogowych filmikach owe problemy nurtujące mnie na samym początku tego postu. Kim jest ta dziewczyna i co to za filmik ? Jest to artystka Jessica Nigri, a inspirujący mnie filmik wygląda następująco: CLICK.

 

98% społeczeństwa, odczytując ten post, wyśmieje mnie, moje myśli, odczucia. Powiedzą, że ta dziewczyna jest piękna patrząc przez pryzmat jej ciała, a nie zastanawiając się jaka ona jest. Tym właśnie się od nich różnię, a doświadczenie pozwalam sobie zdobywać poprzez korespondencję.

Adnotując do słów, mówiących o tym, że zyskuję świadomość swoich oczekiwań od mojej miłości, można by zapytać „Jak chciałbyś, by „wyglądała” twoja dziewczyna?” Jednak na to odpowiedzi nie ma. Bo ma być sobą, szczerą osobą o wielkich ambicjach i….. Zostawię sobie resztę bo po co opisywać coś czego nie jesteśmy w stanie znaleźć ?

Pozdrawiam Adiego

Dirty South 

5 komentarze :, , , , , , , , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...