Da bum, tsssss…

przez , 17.lut.2013, w Moje życie, Przemyślenia

I tak oto minął już tydzień od końca ferii. Tydzień szkolny dla jednych zawalony nauką a dla innych czas do poobijania się jeszcze. Tak, tak, zaliczam się do drugiej grupy ;)
Jak minął ten tydzień? Nic emocjonującego, prócz poprawy kilku stosunków z otaczającymi mnie ludźmi. Odnowienie przyjaźni, chodź jeszcze chyba nie do końca. Wyciągnięcie ręki na zgodę, by w miłej atmosferze spędzać czas do końca roku szkolnego, także nie było niczym strasznym jak dla niektórych może się to wydawać.

Tydzień jak to tydzień, nauka, siłownia, znajomi… Nic ciekawego. Sobota jednak jak zawsze jest uwiecznieniem tygodnia i przynosi niespodziewane zdarzenia. Więc może coś więcej o niej.

Obudzony o 8 pożegnalnym całusem od mojej pięknej siostrzyczki. Tak, miałem wstać szybciej i się z nią pożegnać jednak nie dałem rady przez nocne siedzenie. Obudzenie i powiedzenie „Miłej podróży i do usłyszenia”… Przeogromny wysiłek, który był na tyle męczący, że musiałem jeszcze iść spać. ALARM!! Budzi mnie mama o 10 rano mówiąc „M i N mieli wypadek jak jechali do Wrocławia”. Zerwałem się na nogi i w przeciągu 3 minut byłem gotów do wyjazdu. Wrzawa panująca w domu była takim chaosem, rozmowami z wszystkimi ludźmi mogącymi pomóc w organizacji dnia. Ale na szczęście po pół godziny zadzwonił telefon. „Nic mi nie jest, to była niegroźna stłuczka, ale dostaliśmy mandat…” wszystkim ulżyło i dalej mogliśmy żyć swoim rytmem dnia.

To zerwanie się uświadomiło mi jak ważne są niektóre osoby w moim życiu i jak źle mi bez nich było. W końcu z kim bym się droczył? Do kogo bym jeździł na imprezy/zakupy etc.?

Reszta dnia bez zmian. Poranne porządki i wyjazd na korepetycje z matematyki. Zaczyna brakować mi czasu na życie. Po powrocie z korepetycji nie byłem w stanie wyjść nawet na imprezę, więc odwołałem swoje przybycie na nią, co skutkowało milionem telefonów z próbami przekonania mnie. I tak oto spędzam tą sobotnio/niedzielną noc. A przed mną samotna niedziela zupełnie samemu w domu….
Pozdrawiam Adiego

:, ,

2 Comments for this entry

  • ~Smutna Dziewczyna

    Brak czasu na życie? Hm.. wyobraź sobie, że to dopiero początek. Z czasem będzie już tylko gorzej. Co można z tym zrobić? Chyba nic, tylko się pogodzić z losem…
    Dobrze jest czasem wrócić do starych kontaktów, odświeżyc je i zacieśnić wzajemne stosunki. Oby trwało to jak nadłużej. :)
    Pozdrawiam

    • Adiego

      A no brak czasu i wole nie myśleć, że to dopiero początek ;) Pogodzić się z losem, obiecujące, ale trudne do zrobienia.
      Stare kontakty, a są prawie jak nowe, gdy po takim czasie się nagle odnawiają ;]
      Pozdrawiam

Odpowiedz

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...