Tag: miłość

Porażka/upadek, powstanie, cierpienie…

przez , 06.gru.2015, w Moje życie, Przemyślenia

Gdy człowiek jest nieaktywny, ukrywa się przed światem, ciągnie się za nim przeszłość, jej błędy. Gdy tylko wyłania się z ciemności zauważa dobro i zło. Którą drogę wybierze ? Cofnie się i pozostanie w ukryciu czy zaryzykuje nowego życia, nowego sposobu bycia ?

Moje życie ułożone jest z wzlotów i upadków. Raz podąża ścieżką prostą innym razem krętą. Te przemyślenia towarzyszą mi od dawna, jednak dopiero dziś potrafię coś o nich napisać.

Zacznijmy od opisu zdarzeń. Jako iż nie pamiętam na czym skończyłem, zacznę od istotnej sprawy kiedy do życia wkroczyły przemyślenia.

Aktywni użytkownicy pewnie pamiętają moją historię związana z chemią/nową znajomością. Otóż od tego wszystko się zaczeło, moje nowe przemyślenia ukrywane w głębi serca, tak by mogły się tworzyć i budować swoją przyszłość. Mój związek z tą cudowną dziewczyną trwa, trwał (?). Cięzko to określić bo obecnie nie wiem na czym stoję. Dziś wpadł mi w ręce taki cytat:
„Gdy człowieka odtrąca miłość jego życia, to coś w tym człowieku umiera, pozostaje mu tylko ucieczka z nadzieją, że w nowym miejscu znów się zakocha…”
Chodź bym chciał to żlożyłem sobie obietnicę, że nie mogę powiedzieć wszystkiego..

Znajdźmy inny temat, ciekawszy aktywniejszy, taki który zaprząta mi głowę.
Co jeśli nasze życie jest tylko snem z którego możemy się obudzić i żyć inaczej?
Pewnie nie jedna osoba (w tym ja) chciałaby zmienić swoje życie, czyli właśnie obudzić się z tego „złego” świata i rozpocząć nowy start. Po części można powiedzieć, że jestem człowiekiem który poczynił nowy start. Nowe studia, nowe znajomości, inne podejście do życia i wspaniała (?) miłość. Ale w tym „wspaniałym” życiu pojawiły się kolejne błedy, które niestety już zniszczyły idealność, znacznie szybciej niż poprzednim razem. Czy o takie przebudzenie nam chodzi? Sądzę, że każdy wie jak mogło by być lepiej w nowym życiu, jednak zarazem nie spodziewa się jak znacznie gorzej może się wszystko potoczyć.  Takie przebudzenie może zostać nazwane „nowym miejcem” z mojego powyższego cytatu, ale czy to jest to ? Kiedy kończą się nam miejsca ? Może jedynym miejsciem jest miejsce ostateczne, gdzie czeka nas prawdziwa radość?

Ceńcie wasze życie, bo nowe może okazać się gorsze jak moje.

Pozdrawiam Adiego

9 komentarze :, , , , więcej...

Krótkie podsumowanie

przez , 10.sty.2015, w Moje życie

Witam grono moich pozostałych czytelników, którzy cierpliwie wyczekują jakiegoś odzewu z mojej strony ;) Chodź długo się nie przejawiałem, postanowiłem wynagrodzić to troszkę dłuższym i przenikliwszym postem :) Zachęcam do czytania ;)

Jak by zacząć opis, mojego życia samotnika. Hm, no prawie samotnika, prócz pozostających trójki znajomych, którzy są wartościowi. Ciekawi mnie czy na każdych studiach ludzie okazują się aż tacy ? Jak to mówią „po trupach do celu”, zero współpracy, pomocy, nikt na nikogo nie może liczyć w żadnym, ale to żadnym przypadku. No oczywiście jest pewien wyjątek. Gdy nam czegoś potrzeba nikt nie wyciągnie do nas pomocnej dłoni, a gdy oni potrzebują czegoś, pojawiają się pierwsi u naszych drzwi. Wyjątkiem są 4 osoby, które nie oczekują niczego, a potrafią dać. Wydaje mi się, że mając identyczne cechy dobraliśmy się i staramy się tworzyć zgraną ekipę, z którą wszystko okaże się możliwe, jednak zobaczymy jak długo ;)

Aktywni czytający, bądź też Ci którzy z wielką chęcią ostatnio chcieli „nadrobić” zaległości (Magdaleno :P ), które jak się okazuje nie istniały prawie wiedzą o mojej sytuacji na studiach, ale przytoczę nią jeszcze raz.
A więc jestem osobą powtarzającą rok. Dlaczego ? Hm, dobre pytanie, jednak ja znam odpowiedź – przez swoje lenistwo i głupotę .. Oczywiście mogę jeszcze dorzucić wiele innych cech, ale pomińmy je. Jako powtarzanie roku, moje obecne pół roku wygląda tak, że mam „aż” cztery godziny tygodniowo zajęć. Resztę czasu staram się spędzać robiąc coś w domu lub pomagając rodzicom w pracy. Szczerze powiedziawszy, dla każdej osoby, której marzy się tydzień, miesiąc, rok wolnego – wydaje wam się tylko, że to jest takie fajne, półki tego nie przeżyjecie. Jako mający wiele wolnego czasu student miałem zamiar nadrabiać zaległości, znaleźć pracę i polepszyć swoje „warunki” życia. Ale cóż, pracy szukałem, złożyłem wiele CV jednak wiadomo jak to jest, poszukują osoby z statusem studenta, z doświadczeniem, ale nie zbyt wielkim żeby się nie wymądrzał – a w taki sposób osoby startujące od niczego nie mają prawie szans przebicia ;)  A nadrabianie zaległości ? Hmm, wolny czas pomógł, ale w powrocie do uzależnienia jakim jest komputer – największy pochłaniacz czasu na świecie.

Kolejnym interesującym punktem w moim podsumowaniu jest walka z wielkimi sieciami komórkowymi, ubezpieczycielami, o wypadkach i innych nieprzyjemnościach.
W sumie rzecz ujmując, wszystkie wymienione powyżej rzeczy, łączą się w jedną historię. Znacie motyw z kończącą się umową i jej automatycznym przedłużaniu. Otóż zbliżał się u mnie ten moment, więc postanowiłem złożyć wypowiedzenie, z względu na niezdecydowanie jaką chciałbym mieć kolejną sieć, a mój numer chciałem zachować – wiecie jak to jest, numer podany wszędzie w ważnych miejscach, więc żal go zmieniać. A więc chcąc to wszystko zrobić, udałem się do salonu mojej sieci i złożyłem wypowiedzenie. Pani grzecznie zapytała o powód oraz czy po wypowiedzeniu chciałbym zachować numer na kartę. Oczywiście tego oczekiwałem, więc wypowiedzenie zostało zawarte na owych warunkach. Jednak po miesiącu, gdy wybrałem sieć i chciałem przenieść numer z karty na abonament, został mi on zabrany, bez żadnego słowa. Dodatkowo nałożono mi blokadę na konto internetowe bym mógł ściągnąć fakturę do zapłaty. W tym momencie, moja mama, jako „właścicielka” tego numeru postanowiła udać się do salonu i wyjaśnić całą sprawę. Czterdzieści minut po wyjechaniu jej z domu usłyszałem tylko złego ojca odkładającego słuchawkę telefonu i krzyknął „ Mama rozwaliła samochód „. Nogi mi zmiękły, w głowie zaczęły przewijać się najgorsze scenariusze tego zdarzenia, ale na szczęście nikomu nic się nie stało. A samochód ? Wraca tam skąd został wzięty, do salonu, i tu pojawia się kolejna wojna z ubezpieczycielem, która wciąż trwa, więc nie warto jej opisywać.

W ten sposób doszliśmy do świąt ! W święta napięta atmosfera podczas przygotowań, jak zawsze w moim domu. Ale na szczęście tym razem bez rodzinnych sprzeczek :) Miła atmosfera, bogaty mikołaj, miłe spędzenie czasu z mamą, tatą, siostrą i jej chłopakiem. Ah gdyby to nie święta, zapewne znów poczuł bym się jak piąte koło u wozu ;) Dla mnie istniała tylko wigilia i pierwszy dzień świąt, gdyż w drugim dniu świąt zostałem chrzestnym ;) To cudowne maleństwo o imieniu Nadia. Szczerze powiedziawszy, tak bardzo mi się spodobało, taką fajną atmosferę stworzyła, że człowiek pomyślał aż o tym by mieć swoje maleństwo :) Ale powściągnijmy marzenia i nie spieszmy się z niczym ;)

Święta, święta i po świętach…
Dla wielu jest to radosny czas wolnego, odpoczynku i robienia porządków w lodówkach. U mnie wygląda to nieco inaczej. Otóż po świętach zbliża się nowy rok, a każdy przedsiębiorca musi zrobić „spis z natury”. I tym właśnie zajmowałem się w przerwie między świętami a nowym rokiem – pracą. Na szczęście nowy rok został spędzony z przyjacielem i wieloma innymi osobami w miłej domowej atmosferze :)

I ostatni punkt naszej podróży….
Sprawy sercowe interesujące zawsze bardzo. Tutaj można się rozpisywać w moim przypadku, gdyż troszkę się wydarzyło.
Zacznijmy od początku, okres początku kolejnego semestru na studiach. W ten czas nawiązałem internetową znajomość z pewną dziewczyną. Rozmawiało się miło do pewnego czasu, gdy postanowiliśmy się zobaczyć… Nie nie, nie normalnie jeszcze lecz wirtualnie. Tu wam coś powiem, chodź wydaje się rozgadany i jestem w stanie wiele powiedzieć, gdy nie widzę drugiej osoby, to w momencie, gdy „staję” twarzą w twarz z tą osobą, nie jestem w stanie nic wykrztusić z powodu swojej nieśmiałości… Ale pierwsze koty za płoty. Codzienne spędzanie niemalże całych dni na skype i zostaliśmy „parą”. W sumie, wszystko było pięknie, oboje byliśmy w miarę szczęśliwi chodź dzielił nas dystans 800 km. Zrobiłem sobie wycieczkę, pojechałem do niej i spędziłem z nią wspaniały dzień, czułem szczęście, ale zarazem czegoś brakowało.
I tu pojawia się kolejny podpunkt, który pozwolę nazwać Chemia – zaliczenie czy nowa znajomość ? 
Dlaczego tak ? Ostatnie terminy sesji poprawkowych w trakcie trwania kolejnego semestru studiów. Byłem z dziewczyną opisaną wyżej, ale poszedłem na zaliczenie z chemii i tam poznałem kilka nowych osób. Oczywiście na tamtą chwilę, były to dla mnie najzwyklejsze znajomości. Z czasem w moim związku istniejącym zaczęła pojawiać się zazdrość tak silna, że nawet nie było mi wolno rozmawiać z kolegami, gdyż musiałem poświęcać ponad sto procent czasu „mojej dziewczynie”. Wytrzymali byście w takim związku ? Myślę, że tak jak ja, do pewnego czasu. A wracając do nowych znajomości, postanowiłem zaprzyjaźnić się bardziej. Dlaczego ? Bo warto znaleźć w każdym człowieku coś wartościowego, pokazać mu jak inny człowiek potrafi to docenić i zmienić go na jeszcze lepsze. Z początku były to zwykłe wypady nad morze w trójkę – ja, mój przyjaciel i ona – ale z czasem pojawiło się coś, co mówiło ” spędź z nią czas w dwoje „, więc zaryzykowałem. I wiecie co ? Czuję się teraz naprawdę szczęśliwy mając nią obok siebie i nie pozwolę nikomu tego prędko zniszczyć – oczywiście daje jej wolną rękę i nie trzymam na „uwięzi” ucząc się z swojego życia ;)

Pozdrawiam i życzę wam dużo szczęścia w tym nowym roku ! Adiego d-_-b

PS. Postaram się postować nieco częściej oraz leżąc i pisząc to wszystko, wpadłem na kilka ambitnych pomysłów tego co jeszcze mogłem tutaj dodać, ale rozwinięcia znajdziecie później w kolejnych wypowiedziach ;) Jeszcze raz POZDRAWIAM WAS SERDECZNIE  i zapraszam na funpage na fb, zobaczymy czy warto walczyć :P ! ;)

6 komentarze :, , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Gdzie przeminął ten cały czas?

przez , 18.sie.2014, w Moje życie, Przemyślenia

Człowiek spogląda na zegarek i widzi jak upłynął mu kolejny dzień, i tak dzień za dniem. Pamiętam jeszcze jak do niedawna uczęszczałem na uczelnię, zawoziłem kolegów w odległe miejsca by podpisali umowy pracy wakacyjnej, a tu nagle kończy się wolny czas. W sumie, wolny jak wolny, zależy dla kogo. Chodź zaczyna się kolejny tydzień, muszę rano poderwać swoje cztery litery w górę i jechać pracować. Wszyscy się pytają „po co to robisz ? tak codziennie wstawać o 4 rano!”. W sumie, sam nie znam odpowiedzi na to pytanie. Mam wszystko czego mógłbym sobie zapragnąć. Dobra, prawie wszystko, bo oczywiście dziewczyny brak – czyli najważniejszej rzeczy w życiu.

Nim skończę pisać ten post, znów zaczyna się nowy dzień… poniedziałek, dzień w którym jest najwięcej roboty i najbardziej się nie chce. Czym jednak ten będzie się wyróżniał ? Gdy tylko skończę pracę, odpocznę troszkę i spożyję należyty posiłek, wyruszam z domu i jadę na grilla z dawnymi znajomymi z liceum. Człowiek jest ciekawy co tam u nich słychać, jak ich związki, studia, zwiedzanie świata. Ale czy będzie tak fajnie jak dawniej ? To jest największa zagadka…

Połowa sierpnia, a nawet dalej. Wszyscy studenci, mający zaległości, siedzą i powtarzają materiał przed „kampanią wrześniową”, ale oczywiście tutaj też nie ma mnie. Powinienem siedzieć, uczyć się by czysto skończyć ten rok, jednak mam straszny brak motywacji. Od 4 tygodni czuję się wrakiem człowieka który nie zna sensu istnienia. Chodzę i czuję, jakbym stał obok siebie i się przytrzymywał by się nie wywrócić… Może to za mało snu ?… Nie, to chyba szukanie przez mnie jakiejś wymówki przed czymś, szukanie problemu w niczym. A może to depresja ? Zjadają mnie nerwy, powstrzymuję swoje ręce od zrobienia komuś krzywdy, jednak wyładowuję zgromadzoną energię z nerwów na ćwiczenia. Może w ten sposób jakoś się wyleczę? Ale to będzie tylko lekarstwo na nerwy, a co z moją miłością ? Trzeba czekać!

Pozdrawiam Adiego

2 komentarze :, , , , , , , więcej...

Kochać i być kochanym

przez , 21.maj.2014, w Moje życie, Przemyślenia

Zacznę odpowiedzią na wasze komentarze odnośnie poprzedniego postu. Co zrobiłem z zaproszeniem na ślub ? Półki co zostało ono potwierdzone „przybędę z osobą towarzyszącą” dumnie powiedziałem i tak oto zawiązałem sobie pętelkę na szyi. Oczywiście całą rozmowę udało się podsłuchać moim rodzicom, którzy natychmiastowo zaczęli zadawać męczące pytania typu „znamy tą dziewczynę?”, „z kim idziesz?”, „kiedy nam ją przedstawisz?” itd. jakby to chodziło o mój ślub czy też moją drugą połowę na całe życie. A dziś jest 21 maja, data cudowna, drugi dzień juwenaliów na mojej politechnice i zarazem dzień, który uświadamia mi to że został równo miesiąc na znalezienie tej osoby towarzyszącej. Na szczęście wciąż wierzę, że uda mi się nią znaleźć chodź będzie to dość trudne z względu na mój charakter – jestem strasznie nieśmiały jeśli chodzi o kobiety ;)

„Kochać i być kochanym”, chyba nie jedna osoba chciałaby powiedzieć takie słowa i chciałaby aby się one spełniły jak najszybciej i trwały do końca życia. Jak się okazuje, mnie też dopadł ten czas, gdy mam już serdecznie dość samotności. Chciałbym w końcu znaleźć drugą połowę swojego życia. Dlaczego mi na tym tak zależy ? Wiem, że byłaby ona dla mnie motywacją do robienia zupełnie innych rzeczy niż robię teraz. Ograniczyłbym swoje nałogi, bardziej się starał by móc usatysfakcjonować w przyszłości swoją rodzinę etc. Tak, tak, marzenia głupiego, ale one nie kosztują i czasem dają jakieś ukojenie w głowie.

Patrzę na ten świat i się zastanawiam, „czy to z mną jest coś nie tak!?”. Co się dzieje z wszystkimi dziewczynami, które wybierają aroganckich dupków, za przeproszeniem? Dlaczego nikt nie zwraca uwagi na osoby bardziej uczuciowe i szanujące ? Jakoś ciężko mi jest to pojąć. Mógłbym w tym miejscu także przytoczyć wiele przykładów z swojego życia z cyklu tego jak straciłem wiele znajomości, poprzez to, że nie potrafiłem kolegować się z ludźmi wykorzystującymi uczucia innych. Najgorsze jednak w tym wszystkim jest to, że tracąc znajomego wykorzystującego uczucia kobiety, traciłem także ową koleżankę, uważającą że wkręcam jej jakieś rzeczy lub że nie powinienem się wtrącać (z czym może miała rację, ale chciałem dobrze).
Oczywiście, moje „wtrącanie” odnosiło się tylko i wyłącznie do powiedzenia prawdy, bo nie ingeruję fizycznie gdy nie muszę ;)

Pozdrawiam Adiego

2 komentarze :, , , , , , więcej...

Lo/Ve

przez , 25.paź.2013, w Przemyślenia

Lecz to dalej nie przekonuje mnie do istnienia miłości to jednak miła historia dla oczu :)

Pozdrawiam Adiego

Lights    DLA TYCH KTÓRZY MAJĄ PROBLEM Z OBRAZKIEM : CLICK

Zostaw komentarz :, , , , , , więcej...

Czas, a może on nie jest dla Ciebie ?

przez , 20.sie.2013, w Moje życie, Przemyślenia

IM BARDZIEJ DAJESZ ŻYCIU WOLNOŚĆ, TYM LEPSZE ONO JEST DLA CIEBIE

Zanim zaczniesz poznawać i oceniać innych, zacznij od samego/samej siebie. Jak czas zmienił ludzi, ich poglądy, porównania. Jak to się staje, że powoli wkraczamy w dorosłość zaczynając pod koniec imprezy rozmawiać o bezrobociu, polityce, życiu w tym kraju. Czasem zastanawiam się czy warto dorastać dalej, czy nie wolałbym pozostać w tym swoim głupim wieku jaki mam teraz.

Skąd wziął się pomysł na napisanie tego typu postu ? Otóż sobotnio-niedzielne spotkanie z dawnymi znajomymi z klasy uświadomiło mnie jak bardzo ludzie się zmieniają, ale to że się zmieniamy może nas zapewnić, że zapomnimy o urazach. Przestaniemy pragnąć niemożliwego? Pragnienia, marzenia – one powinny zostać niezmienne, bo one trzymają nas przy czymś do czego dążymy, a bynajmniej do czego chcemy dotrwać.

Obecnie reaktywując, a bynajmniej starając się zreaktywować grupkę klasową z liceum tworzę plan biwaku. Jednak jak zawsze w tej klasie nic łatwo zoorganizować nie jest, gdyż każdy ma na coś czas i nikt nie myśli o sprawach ważnych jak wyżywienie, dojazd etc. Ale czy warto się przejmować ? Zawszę mogę spędzić biwak samotnie, w spokoju na łonie natury z spełnionymi planami. Obecnie przestałem się przejmować innymi jak dawniej. Nie powiem, że mnie nie interesują, ale nikomu nie będę nadskakiwał, bo to raczej nie o to chodzi w tym świecie.

A miłość? Dalej igra moim życiem, dając znak raz na jakiś czas i znikając na pół roku pozostawiając mnie z niespełnionymi planami….

Pozdrawiam Adiego

BURN 

4 komentarze :, , , , , , , więcej...

Spotkanie część 2 – ostatnia

przez , 12.sie.2013, w Moje życie

Spotkanie jak się okazuje to miejscowość :O Kto by się tego spodziewał :D

Ale od początku niedzielne przygody Adiegos’a:

Poranne szykowanie na najważniejsze spotkanie, powiedzmy że najważniejsze, bo to tak naprawdę internetowa znajomość przeniesiona na realny świat. Szybki obiad i podróż w samotności samochodem. Dlaczego z wszystkimi się umówiłem na godzinę 14 skoro wiedziałem, że się nie wyrobię ? Sam nie wiem. Drogi zakorkowane, strach jechać 70, więc trzeba wszystkich wyprzedzać a to niebezpieczne więc adrenalinka ;d I droga 150 kilometrów od domu, bo czego się nie zrobi by poznać wartościowe osoby. Jakie plany ? Jedziemy poszaleć na lotnisko, jedyny problem to dojazd. Śmigniem sobie 120 po bocznych dróżkach i…. niespodzianka, wyskakujesz zza zakrętu i kończy się asfalt. Szczerze myślałem że zderzak wyskoczy mi od przodu samochodu na tył. Ale w rezultacie na lotnisko dojechaliśmy i się świetnie bawiliśmy, a co do poznania, nigdy nie spodziewałem się tak udanego dnia i tak szczególnych dziewczyn spotkanych w bardzo nietypowe sposoby. :)

Pozdrawiam Adx

Paramore

4 komentarze :, , , , , , więcej...

Pierwsze spotkanie cz.1

przez , 11.sie.2013, w Moje życie

Dziś tylko krótka notka o powrocie do mojego żywotu, przez który byłem określany przez innych dziwnymi mianami. O co się rozchodzi ? Uwielbiam zakupy. Zawsze na początku brakuje mi „wkrętki”, lecz po godzince jestem w raju chodząc po sklepach i kupując wszystko co mi się podoba.
Dziś także pierwsze przewiezienie całej rodziny na dystans ponad 40 km ich nowym autem…. Ahhh, te emocje :D Szkoda tylko 15 kilometrowego korka :D Ale wszystko da się znieść, gdy jest się w dobrym miejscu.

A pierwsze spotkanie ? To już jutro. A nie, jednak patrząc na zegarek to dziś :)  Otrzymałem pozwolenie na samotny wyjazd w odwiedziny znajomych, znajomych i nie znajomych. Czy to szansa zarazem na poznanie wakacyjnej miłości ? : > 24 godziny pokażą wszystko, trzymajcie kciuki!!

Pozdrawiam adx

umcumc :D

Zostaw komentarz :, , , , , , , więcej...

Czy starczy mi sił…

przez , 01.cze.2013, w Moje życie, Przemyślenia

… by życie móc potoczyć jak bym chciał? Czy może znów mimo swojego zapewniania, że to ten moment w ostatniej chwili poddam się i zawrócę, pozostając w ukryciu ? Tak jest, dalszy ciąg rozterek wielkiego mnie, chyba za mało mam roboty :D

Dzień jak co dzień. Pobudka o 5 i zaczynamy życie. Praca, praca, praca… Powrót o 20 do domku. Ale co się działo w między czasie ?

Otóż zająłem się sprawami biznesu, co okazało się być dość interesującym, rozważam pomysły, jak usprawnić działanie działalności mojej rodziny. Niestety nie byłem w stanie poświęcić na to dziś zbyt wiele czasu, gdyż praca fizyczna sama się nie wykona. Od czasu podjęcia się próby zarobienia na swój piękny samochód, brak mi totalnie czasu, dzień staje się dla mnie za krótki, a siły z dnia na dzień coraz mniejsze. Jak wiadomo, przy pracy musi wyjść coś zawsze dodatkowo, więc dostałem wiadomość o „problemach na cmentarzu”. Trzeba się zainteresować co narozrabiały poprzedzające dziś dzień deszcze. I tak wylądowałem „jedną nogą w grobie” w przenośni jak i dosłownie. A wszystko z względu na chęć ratowania kwiatków. No ale nie wnikajmy.

 Po ogarnięciu, nie siebie lecz roboty, czas na małe zakupy. I wtedy pojawia się ona, anioł nie dziewczyna, a ja jak zawsze onieśmielony unikam kontaktu na którym mi tak zależy. Ale czy kiedyś mi się to zmieni? Ehh…
Ważne, że w domu potraktowany należycie, otrzymałem dobry, truskawkowy deserek oraz należytą kolację :D

Pozdrawiam Adiego ;]

Hero 

PS. Pamiętajcie, że słowa gdybym nie wstał to mnie kopnij mogą zostać odebrane dosłownie przez rodzeństwo ;] Auć, to boli :D

Zostaw komentarz :, , , , , , , więcej...

Love is like a headshot

przez , 16.kwi.2013, w Moje życie, Przemyślenia

Piękna wiosenna aura za oknem. Jeden dzień słoneczny, aż miło wyjść, a kolejny deszczowy. Deszcz mi nie przeszkadzałby, gdyby był to cudowny ciepły letni deszczyk, ale o tym chyba jeszcze można pomarzyć.

Pogoda sprzyjająca wyciąga ludzi z domów, każdy szuka sobie jakiegoś zajęcia. Zajęciem dla ludzi nie jest tutaj praca, chodź niektórzy jej poszukują w świetle słońca, ich zajęciem jest spacerowanie, podziwianie przyrody, zabawa z psami i wszelkie inne zajęcia pomagające się odprężyć. Jadąc wczoraj do pracy popołudniem, widziałem same „zakochane” pary spacerujące po mieście, parku i innych miejscach. Co daje nam widok takich ludzi ? Z jednej strony można pocieszyć się z ich szczęścia, a z drugiej widzimy to jak bardzo samotni jesteśmy.

Love is like a headshot
Dlaczego? Gdy zrani, potrafi zniszczyć nam życie, chodź wydaje nam się, że „nic się nie stało” , a ząb czasu pokazuje jak bardzo się pogrążamy w życiu. Nie mówię tego na swoim przykładzie, bo ja żyję jak w najlepszym porządku, bez odwagi do jednego kroku. Pisząc te słowa odnoszę się do przyjaciela z którym rozmawiam codziennie. Wiem jak ważna była jego miłość i jak teraz reaguje na wszystko.

Żyjcie, nie poddawajcie się i bądźcie jak najbardziej sobą.
Pozdrawiam

INS

4 komentarze :, , , , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...