Tag: morze

Krótkie podsumowanie

przez , 10.sty.2015, w Moje życie

Witam grono moich pozostałych czytelników, którzy cierpliwie wyczekują jakiegoś odzewu z mojej strony ;) Chodź długo się nie przejawiałem, postanowiłem wynagrodzić to troszkę dłuższym i przenikliwszym postem :) Zachęcam do czytania ;)

Jak by zacząć opis, mojego życia samotnika. Hm, no prawie samotnika, prócz pozostających trójki znajomych, którzy są wartościowi. Ciekawi mnie czy na każdych studiach ludzie okazują się aż tacy ? Jak to mówią „po trupach do celu”, zero współpracy, pomocy, nikt na nikogo nie może liczyć w żadnym, ale to żadnym przypadku. No oczywiście jest pewien wyjątek. Gdy nam czegoś potrzeba nikt nie wyciągnie do nas pomocnej dłoni, a gdy oni potrzebują czegoś, pojawiają się pierwsi u naszych drzwi. Wyjątkiem są 4 osoby, które nie oczekują niczego, a potrafią dać. Wydaje mi się, że mając identyczne cechy dobraliśmy się i staramy się tworzyć zgraną ekipę, z którą wszystko okaże się możliwe, jednak zobaczymy jak długo ;)

Aktywni czytający, bądź też Ci którzy z wielką chęcią ostatnio chcieli „nadrobić” zaległości (Magdaleno :P ), które jak się okazuje nie istniały prawie wiedzą o mojej sytuacji na studiach, ale przytoczę nią jeszcze raz.
A więc jestem osobą powtarzającą rok. Dlaczego ? Hm, dobre pytanie, jednak ja znam odpowiedź – przez swoje lenistwo i głupotę .. Oczywiście mogę jeszcze dorzucić wiele innych cech, ale pomińmy je. Jako powtarzanie roku, moje obecne pół roku wygląda tak, że mam „aż” cztery godziny tygodniowo zajęć. Resztę czasu staram się spędzać robiąc coś w domu lub pomagając rodzicom w pracy. Szczerze powiedziawszy, dla każdej osoby, której marzy się tydzień, miesiąc, rok wolnego – wydaje wam się tylko, że to jest takie fajne, półki tego nie przeżyjecie. Jako mający wiele wolnego czasu student miałem zamiar nadrabiać zaległości, znaleźć pracę i polepszyć swoje „warunki” życia. Ale cóż, pracy szukałem, złożyłem wiele CV jednak wiadomo jak to jest, poszukują osoby z statusem studenta, z doświadczeniem, ale nie zbyt wielkim żeby się nie wymądrzał – a w taki sposób osoby startujące od niczego nie mają prawie szans przebicia ;)  A nadrabianie zaległości ? Hmm, wolny czas pomógł, ale w powrocie do uzależnienia jakim jest komputer – największy pochłaniacz czasu na świecie.

Kolejnym interesującym punktem w moim podsumowaniu jest walka z wielkimi sieciami komórkowymi, ubezpieczycielami, o wypadkach i innych nieprzyjemnościach.
W sumie rzecz ujmując, wszystkie wymienione powyżej rzeczy, łączą się w jedną historię. Znacie motyw z kończącą się umową i jej automatycznym przedłużaniu. Otóż zbliżał się u mnie ten moment, więc postanowiłem złożyć wypowiedzenie, z względu na niezdecydowanie jaką chciałbym mieć kolejną sieć, a mój numer chciałem zachować – wiecie jak to jest, numer podany wszędzie w ważnych miejscach, więc żal go zmieniać. A więc chcąc to wszystko zrobić, udałem się do salonu mojej sieci i złożyłem wypowiedzenie. Pani grzecznie zapytała o powód oraz czy po wypowiedzeniu chciałbym zachować numer na kartę. Oczywiście tego oczekiwałem, więc wypowiedzenie zostało zawarte na owych warunkach. Jednak po miesiącu, gdy wybrałem sieć i chciałem przenieść numer z karty na abonament, został mi on zabrany, bez żadnego słowa. Dodatkowo nałożono mi blokadę na konto internetowe bym mógł ściągnąć fakturę do zapłaty. W tym momencie, moja mama, jako „właścicielka” tego numeru postanowiła udać się do salonu i wyjaśnić całą sprawę. Czterdzieści minut po wyjechaniu jej z domu usłyszałem tylko złego ojca odkładającego słuchawkę telefonu i krzyknął „ Mama rozwaliła samochód „. Nogi mi zmiękły, w głowie zaczęły przewijać się najgorsze scenariusze tego zdarzenia, ale na szczęście nikomu nic się nie stało. A samochód ? Wraca tam skąd został wzięty, do salonu, i tu pojawia się kolejna wojna z ubezpieczycielem, która wciąż trwa, więc nie warto jej opisywać.

W ten sposób doszliśmy do świąt ! W święta napięta atmosfera podczas przygotowań, jak zawsze w moim domu. Ale na szczęście tym razem bez rodzinnych sprzeczek :) Miła atmosfera, bogaty mikołaj, miłe spędzenie czasu z mamą, tatą, siostrą i jej chłopakiem. Ah gdyby to nie święta, zapewne znów poczuł bym się jak piąte koło u wozu ;) Dla mnie istniała tylko wigilia i pierwszy dzień świąt, gdyż w drugim dniu świąt zostałem chrzestnym ;) To cudowne maleństwo o imieniu Nadia. Szczerze powiedziawszy, tak bardzo mi się spodobało, taką fajną atmosferę stworzyła, że człowiek pomyślał aż o tym by mieć swoje maleństwo :) Ale powściągnijmy marzenia i nie spieszmy się z niczym ;)

Święta, święta i po świętach…
Dla wielu jest to radosny czas wolnego, odpoczynku i robienia porządków w lodówkach. U mnie wygląda to nieco inaczej. Otóż po świętach zbliża się nowy rok, a każdy przedsiębiorca musi zrobić „spis z natury”. I tym właśnie zajmowałem się w przerwie między świętami a nowym rokiem – pracą. Na szczęście nowy rok został spędzony z przyjacielem i wieloma innymi osobami w miłej domowej atmosferze :)

I ostatni punkt naszej podróży….
Sprawy sercowe interesujące zawsze bardzo. Tutaj można się rozpisywać w moim przypadku, gdyż troszkę się wydarzyło.
Zacznijmy od początku, okres początku kolejnego semestru na studiach. W ten czas nawiązałem internetową znajomość z pewną dziewczyną. Rozmawiało się miło do pewnego czasu, gdy postanowiliśmy się zobaczyć… Nie nie, nie normalnie jeszcze lecz wirtualnie. Tu wam coś powiem, chodź wydaje się rozgadany i jestem w stanie wiele powiedzieć, gdy nie widzę drugiej osoby, to w momencie, gdy „staję” twarzą w twarz z tą osobą, nie jestem w stanie nic wykrztusić z powodu swojej nieśmiałości… Ale pierwsze koty za płoty. Codzienne spędzanie niemalże całych dni na skype i zostaliśmy „parą”. W sumie, wszystko było pięknie, oboje byliśmy w miarę szczęśliwi chodź dzielił nas dystans 800 km. Zrobiłem sobie wycieczkę, pojechałem do niej i spędziłem z nią wspaniały dzień, czułem szczęście, ale zarazem czegoś brakowało.
I tu pojawia się kolejny podpunkt, który pozwolę nazwać Chemia – zaliczenie czy nowa znajomość ? 
Dlaczego tak ? Ostatnie terminy sesji poprawkowych w trakcie trwania kolejnego semestru studiów. Byłem z dziewczyną opisaną wyżej, ale poszedłem na zaliczenie z chemii i tam poznałem kilka nowych osób. Oczywiście na tamtą chwilę, były to dla mnie najzwyklejsze znajomości. Z czasem w moim związku istniejącym zaczęła pojawiać się zazdrość tak silna, że nawet nie było mi wolno rozmawiać z kolegami, gdyż musiałem poświęcać ponad sto procent czasu „mojej dziewczynie”. Wytrzymali byście w takim związku ? Myślę, że tak jak ja, do pewnego czasu. A wracając do nowych znajomości, postanowiłem zaprzyjaźnić się bardziej. Dlaczego ? Bo warto znaleźć w każdym człowieku coś wartościowego, pokazać mu jak inny człowiek potrafi to docenić i zmienić go na jeszcze lepsze. Z początku były to zwykłe wypady nad morze w trójkę – ja, mój przyjaciel i ona – ale z czasem pojawiło się coś, co mówiło ” spędź z nią czas w dwoje „, więc zaryzykowałem. I wiecie co ? Czuję się teraz naprawdę szczęśliwy mając nią obok siebie i nie pozwolę nikomu tego prędko zniszczyć – oczywiście daje jej wolną rękę i nie trzymam na „uwięzi” ucząc się z swojego życia ;)

Pozdrawiam i życzę wam dużo szczęścia w tym nowym roku ! Adiego d-_-b

PS. Postaram się postować nieco częściej oraz leżąc i pisząc to wszystko, wpadłem na kilka ambitnych pomysłów tego co jeszcze mogłem tutaj dodać, ale rozwinięcia znajdziecie później w kolejnych wypowiedziach ;) Jeszcze raz POZDRAWIAM WAS SERDECZNIE  i zapraszam na funpage na fb, zobaczymy czy warto walczyć :P ! ;)

6 komentarze :, , , , , , , , , , , , , , , więcej...

W życiu, w którym czasu brak

przez , 06.mar.2014, w Moje życie

Pojawiam się po wielu podejściach. Wkońcu postanowiłem coś spleść i upublicznić. Może nie będzie to jakieś arcydzieło, ale jednak mam samą satysfakcję z tego, że powracam.

Czasu coraz mniej. Wydawać się mogło ‚studia, beztroski czas, gdzie człowiek się usamodzielnia, ale nie zapomina czym jest zabawa i ma zawsze na nią czas’. Życie weryfikuje nasze myśli i pokazuje nam, że nie koniecznie tak zawsze może być. Chodź studiuję i nie mam czasu na większą część przyjemności, to jednak nie poddaje się i codziennie wymyślam jakieś nowe plany, nowe ambicje do tego by wyrwać siebie i innych z tej codziennej monotonności i stresu jakiego doświadczamy. Moi znajomi, o których z początku nie miałem dobrego zdania, gdyż wydawali się być strasznymi ‚dziobakami’, okazali się być bardziej rozrywkowi niż się mogą wydawać. Wspólnymi siłami jesteśmy w stanie zmienić ten świat na zabawniejszy, a nasze życie na bardziej beztroskie i pełniejsze zabaw i przygód. Dla kogo z was problemem jest włączenie alarmów przy każdym urządzeniu elektronicznym w sklepie typu Media Expert? Dla nas nie jest to problem, a rozkosz rozrabiania i dołożenia czegoś jeszcze co urozmaici ten piękny pisk i stworzy z tego niesamowitą symfonię.

Czy masz problem by pojechać nad morze, zrywając się z zajęć ? To też nie jest problem. Wiesz co jest problemem ? To, że nie zrywając się i nie jadąc z nami nie możesz odwiedzić pięknych miejsc, niedostępnych dla ludzi, do których dostęp jest wzbroniony, a my się tam znajdujemy. Każdego dnia łamiemy zasady, urozmaicamy życie i dzięki temu żyjemy ! Tak to ja Adiego, Lukas oraz WL, pokazujemy, że szara codzienność i smutna rzeczywistość mogą zostać odmienione ;)

A tymczasem uciekając od rozrywkowości, czas się zwijać, bo mechanika, matematyka i rysunek architektoniczny sam się nie zrobi !

Cya i do usłyszenia! Adiego!!

P.O.D 

2 komentarze :, , , , , , więcej...

I jakie to jest sprawiedliwe życie…

przez , 26.wrz.2013, w Moje życie, Przemyślenia

Chodź spóźniony nieco post to jednak zawsze się pojawia.
Najfajniejszym motywem zaczniemy i zachęcimy do dalszego czytania :) Więc zaczynajmy – zapraszam do lektury :)

Piątek 20,09

Dzień jak codzień, można by powiedzieć, jednak zawsze może wydarzyć się coś niespodziewanego. Zaspany, wypoczywający student korzystający z ostatnich chwil wolnego, śpiący do południa. Co zrobić jak się wstanie ? A może… NIC!?, nie jednak to nie moje życie by nic nie robić. Pora na ostateczne koszenie trawy w tym roku, jednak podczas niego dzwoni telefon, niemalże magiczny. „Jak tam? Wstałeś ? Słuchaj, wygrałem 4 bilety na mecz Polska-Turcja w Gdańsku. Co powiesz na wyjazd ? ” Oczywiście myślę, że nikomu nie muszę mówić jaka była moja odpowiedź. Oczywiście był jeden problem. Telefon o godzinie 12, ogarnięcie i o 13 byłem 36 km dalej, by odebrać bilety, które dopiero przyszły. I takim o to sposobem, nim doszło do transakcji biletów, wybiła godzina 15, czyli pozostał tylko czas na powrót do domu, zabranie ludzi i wyjazd. Wkońcu młodociany kierowca „nie” może łamać przepisów :D
Jak oceniłbym mecz? Co prawda oglądałem go, jednak mój wzrok w znacznej mierze spoglądał nieco zboku – cheerleaderki. Mecz jakby nie patrzeć wygrany, każdy z „imprezowiczów” zobaczył co chciał i postanowiłem częściej starać się znajdować czas na takie wyjazdy z względu na integrację z ludźmi i porządne przeżywanie emocji panujących na sali.

Sobota 21,09 – WIELKI DZIEŃ, WIELKICH PLANÓW – czyli spotkanie

Poranek, sprzątanie, radość, ogarnianie się i mozolne szykowanie do wyjazdu, chodź czasu jeszcze mnóstwo. Stały sms-ing w celu dogadania szczegółów. I nagle dzień zmienia się całkowicie. Radość przeradza się w zwątpienie, myśli stają się dziwne. Tak, spotkanie zostaje odwołane. Cóż, może to nie byłby problem gdybym nie zrobił sobie wolnego w pracy, zarezerwował specjalnego miejsca. Oczywiście zapobiegawczość zawsze była moją dobrą stroną z tego co słyszałem i w 10 minut zorganizowałem zastępstwo w postaci dobrego przyjaciela. Dlaczego tak ? Wkońcu jakoś już trzeba dociągnąć ten dzień do końca.
Kino –> film „Naznaczony 2″. Szczerze, od mnie recenzja będzie bardzo słaba, gdyż chyba bardziej przerażający był trailer obejrzany w domu niż całość filmu :)

Niedziela 22,09

10;30 – „POBUDKA!! Samochód po Ciebie przyjechał!!”
Skołowany, nie będąc pewnym czy wiem co się dzieje spakowałem rzeczy i… czas najwyższy odpocząć. Ten samochód  to była moja przepustka do wolności, odpoczynku nad morzem, chodź pogoda do tego nie była sprzyjająca. Jednak oglądanie zachodów i wschodów słońca, czas który człowiek ma na przemyślenia po wielu ostatnich akcjach, jest wolnością i zrozumieniem oraz może stać się planem do dalszego życia.

Pozdrawiam Adiegos

PS. Jak widać posting idzie mi ostatnimi czasy strasznie. Co na mnie wpływa? Nie wiem już sam. Jeżeli macie jakieś ciekawe propozycje, jak rozwikłać te problemy, dajcie znać ;] Z góry dzięki!!

Już niedługo – prawdopodobnie – kolejne przemyślenia z cyklu „prawdziwy związek”

LIFTED 

2 komentarze :, , , , , , , , , , , , , więcej...

Czekać czy jechać, oto jest pytanie

przez , 04.sie.2013, w Moje życie

Swego czasu pamiętam o tym, jak umawiałem się z znajomymi na wielkie wypady w wakacje, przygody których nie zapomnimy, ale co się dzieje dziś ?  Ja mogę zrobić sobie wolne w pracy i wyjechać, ale nigdy nikomu innemu nie pasuje wyjazd co ja całkowicie rozumiem. Ale co z naszymi pięknymi wypadami ?

Obecnie staję przed dylematem czy wyjeżdżać nad morze, czy poczekać za nią, chodź o dziwo milczy…
Plany biwakowe od 12 do nieskończoności wciąż w planach, lecz czy znów nie zostanę sam tylko z planami ?  : >
A co z koncertem ? Chwilowo wystawiłem bilety na sprzedaż, poprzez pośrednika.

KUP A NIE POŻAŁUJESZ!! 

Samemu bym z wielką chęcią pojechał, ale znów mam dwie wejściówki na koncert na który bilety są już wyprzedane, a nie mam z kim jechać. Co za życie samotnika…

Adiegos 

4 komentarze :, , , , , , , , , więcej...

Życie, życie

przez , 14.maj.2013, w Moje życie

Fajne spokojne życie, płynie powolutku i do przodu.Półmetek matur zakończony. Pewnie niektórzy chcieli by się zapytać jak mi poszło, a ja mam jedną odpowiedź dla dalszej części osób „normalnie”. Bo jaka jest prawda? Każdy kto jest bliżej mojego serca może nią poznać. 

Już dziś czeka na mnie matura ustna z języka polskiego. Jak moje przygotowania ? Byłem nad morzem 2 dni z rzędu i odpoczywałem oraz pracowałem. Właśnie skończyłem robić karty z cytatami, a czy jestem gotów do wypowiedzenia pracy ? Ostatni raz przeczytałem nią około miesiąca temu, więc ciekawe jak mi pójdzie, ale jest jeszcze rano czas by nadrobić zaległości i się pouczyć jej. Dlaczego robię wszystko na ostatnią chwilę ? To piękne BMW, którym jeździłem kilka dni z rzędu zawróciło mi w głowie i zacząłem pracować by spokojnie móc sobie je kupić.

Co jeszcze u mnie ? Żyje, jestem. Jak zawsze sam w swoich czterech ścianach w milczeniu i z muzyką. Dobranoc!

 

WeKeeD

12 komentarze :, , , , , , , , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...