Tag: praca

Krótkie podsumowanie

przez , 10.sty.2015, w Moje życie

Witam grono moich pozostałych czytelników, którzy cierpliwie wyczekują jakiegoś odzewu z mojej strony ;) Chodź długo się nie przejawiałem, postanowiłem wynagrodzić to troszkę dłuższym i przenikliwszym postem :) Zachęcam do czytania ;)

Jak by zacząć opis, mojego życia samotnika. Hm, no prawie samotnika, prócz pozostających trójki znajomych, którzy są wartościowi. Ciekawi mnie czy na każdych studiach ludzie okazują się aż tacy ? Jak to mówią „po trupach do celu”, zero współpracy, pomocy, nikt na nikogo nie może liczyć w żadnym, ale to żadnym przypadku. No oczywiście jest pewien wyjątek. Gdy nam czegoś potrzeba nikt nie wyciągnie do nas pomocnej dłoni, a gdy oni potrzebują czegoś, pojawiają się pierwsi u naszych drzwi. Wyjątkiem są 4 osoby, które nie oczekują niczego, a potrafią dać. Wydaje mi się, że mając identyczne cechy dobraliśmy się i staramy się tworzyć zgraną ekipę, z którą wszystko okaże się możliwe, jednak zobaczymy jak długo ;)

Aktywni czytający, bądź też Ci którzy z wielką chęcią ostatnio chcieli „nadrobić” zaległości (Magdaleno :P ), które jak się okazuje nie istniały prawie wiedzą o mojej sytuacji na studiach, ale przytoczę nią jeszcze raz.
A więc jestem osobą powtarzającą rok. Dlaczego ? Hm, dobre pytanie, jednak ja znam odpowiedź – przez swoje lenistwo i głupotę .. Oczywiście mogę jeszcze dorzucić wiele innych cech, ale pomińmy je. Jako powtarzanie roku, moje obecne pół roku wygląda tak, że mam „aż” cztery godziny tygodniowo zajęć. Resztę czasu staram się spędzać robiąc coś w domu lub pomagając rodzicom w pracy. Szczerze powiedziawszy, dla każdej osoby, której marzy się tydzień, miesiąc, rok wolnego – wydaje wam się tylko, że to jest takie fajne, półki tego nie przeżyjecie. Jako mający wiele wolnego czasu student miałem zamiar nadrabiać zaległości, znaleźć pracę i polepszyć swoje „warunki” życia. Ale cóż, pracy szukałem, złożyłem wiele CV jednak wiadomo jak to jest, poszukują osoby z statusem studenta, z doświadczeniem, ale nie zbyt wielkim żeby się nie wymądrzał – a w taki sposób osoby startujące od niczego nie mają prawie szans przebicia ;)  A nadrabianie zaległości ? Hmm, wolny czas pomógł, ale w powrocie do uzależnienia jakim jest komputer – największy pochłaniacz czasu na świecie.

Kolejnym interesującym punktem w moim podsumowaniu jest walka z wielkimi sieciami komórkowymi, ubezpieczycielami, o wypadkach i innych nieprzyjemnościach.
W sumie rzecz ujmując, wszystkie wymienione powyżej rzeczy, łączą się w jedną historię. Znacie motyw z kończącą się umową i jej automatycznym przedłużaniu. Otóż zbliżał się u mnie ten moment, więc postanowiłem złożyć wypowiedzenie, z względu na niezdecydowanie jaką chciałbym mieć kolejną sieć, a mój numer chciałem zachować – wiecie jak to jest, numer podany wszędzie w ważnych miejscach, więc żal go zmieniać. A więc chcąc to wszystko zrobić, udałem się do salonu mojej sieci i złożyłem wypowiedzenie. Pani grzecznie zapytała o powód oraz czy po wypowiedzeniu chciałbym zachować numer na kartę. Oczywiście tego oczekiwałem, więc wypowiedzenie zostało zawarte na owych warunkach. Jednak po miesiącu, gdy wybrałem sieć i chciałem przenieść numer z karty na abonament, został mi on zabrany, bez żadnego słowa. Dodatkowo nałożono mi blokadę na konto internetowe bym mógł ściągnąć fakturę do zapłaty. W tym momencie, moja mama, jako „właścicielka” tego numeru postanowiła udać się do salonu i wyjaśnić całą sprawę. Czterdzieści minut po wyjechaniu jej z domu usłyszałem tylko złego ojca odkładającego słuchawkę telefonu i krzyknął „ Mama rozwaliła samochód „. Nogi mi zmiękły, w głowie zaczęły przewijać się najgorsze scenariusze tego zdarzenia, ale na szczęście nikomu nic się nie stało. A samochód ? Wraca tam skąd został wzięty, do salonu, i tu pojawia się kolejna wojna z ubezpieczycielem, która wciąż trwa, więc nie warto jej opisywać.

W ten sposób doszliśmy do świąt ! W święta napięta atmosfera podczas przygotowań, jak zawsze w moim domu. Ale na szczęście tym razem bez rodzinnych sprzeczek :) Miła atmosfera, bogaty mikołaj, miłe spędzenie czasu z mamą, tatą, siostrą i jej chłopakiem. Ah gdyby to nie święta, zapewne znów poczuł bym się jak piąte koło u wozu ;) Dla mnie istniała tylko wigilia i pierwszy dzień świąt, gdyż w drugim dniu świąt zostałem chrzestnym ;) To cudowne maleństwo o imieniu Nadia. Szczerze powiedziawszy, tak bardzo mi się spodobało, taką fajną atmosferę stworzyła, że człowiek pomyślał aż o tym by mieć swoje maleństwo :) Ale powściągnijmy marzenia i nie spieszmy się z niczym ;)

Święta, święta i po świętach…
Dla wielu jest to radosny czas wolnego, odpoczynku i robienia porządków w lodówkach. U mnie wygląda to nieco inaczej. Otóż po świętach zbliża się nowy rok, a każdy przedsiębiorca musi zrobić „spis z natury”. I tym właśnie zajmowałem się w przerwie między świętami a nowym rokiem – pracą. Na szczęście nowy rok został spędzony z przyjacielem i wieloma innymi osobami w miłej domowej atmosferze :)

I ostatni punkt naszej podróży….
Sprawy sercowe interesujące zawsze bardzo. Tutaj można się rozpisywać w moim przypadku, gdyż troszkę się wydarzyło.
Zacznijmy od początku, okres początku kolejnego semestru na studiach. W ten czas nawiązałem internetową znajomość z pewną dziewczyną. Rozmawiało się miło do pewnego czasu, gdy postanowiliśmy się zobaczyć… Nie nie, nie normalnie jeszcze lecz wirtualnie. Tu wam coś powiem, chodź wydaje się rozgadany i jestem w stanie wiele powiedzieć, gdy nie widzę drugiej osoby, to w momencie, gdy „staję” twarzą w twarz z tą osobą, nie jestem w stanie nic wykrztusić z powodu swojej nieśmiałości… Ale pierwsze koty za płoty. Codzienne spędzanie niemalże całych dni na skype i zostaliśmy „parą”. W sumie, wszystko było pięknie, oboje byliśmy w miarę szczęśliwi chodź dzielił nas dystans 800 km. Zrobiłem sobie wycieczkę, pojechałem do niej i spędziłem z nią wspaniały dzień, czułem szczęście, ale zarazem czegoś brakowało.
I tu pojawia się kolejny podpunkt, który pozwolę nazwać Chemia – zaliczenie czy nowa znajomość ? 
Dlaczego tak ? Ostatnie terminy sesji poprawkowych w trakcie trwania kolejnego semestru studiów. Byłem z dziewczyną opisaną wyżej, ale poszedłem na zaliczenie z chemii i tam poznałem kilka nowych osób. Oczywiście na tamtą chwilę, były to dla mnie najzwyklejsze znajomości. Z czasem w moim związku istniejącym zaczęła pojawiać się zazdrość tak silna, że nawet nie było mi wolno rozmawiać z kolegami, gdyż musiałem poświęcać ponad sto procent czasu „mojej dziewczynie”. Wytrzymali byście w takim związku ? Myślę, że tak jak ja, do pewnego czasu. A wracając do nowych znajomości, postanowiłem zaprzyjaźnić się bardziej. Dlaczego ? Bo warto znaleźć w każdym człowieku coś wartościowego, pokazać mu jak inny człowiek potrafi to docenić i zmienić go na jeszcze lepsze. Z początku były to zwykłe wypady nad morze w trójkę – ja, mój przyjaciel i ona – ale z czasem pojawiło się coś, co mówiło ” spędź z nią czas w dwoje „, więc zaryzykowałem. I wiecie co ? Czuję się teraz naprawdę szczęśliwy mając nią obok siebie i nie pozwolę nikomu tego prędko zniszczyć – oczywiście daje jej wolną rękę i nie trzymam na „uwięzi” ucząc się z swojego życia ;)

Pozdrawiam i życzę wam dużo szczęścia w tym nowym roku ! Adiego d-_-b

PS. Postaram się postować nieco częściej oraz leżąc i pisząc to wszystko, wpadłem na kilka ambitnych pomysłów tego co jeszcze mogłem tutaj dodać, ale rozwinięcia znajdziecie później w kolejnych wypowiedziach ;) Jeszcze raz POZDRAWIAM WAS SERDECZNIE  i zapraszam na funpage na fb, zobaczymy czy warto walczyć :P ! ;)

6 komentarze :, , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Trochę ciepła :)

przez , 01.wrz.2013, w Moje życie

Kto by pomyślał, że człowiekowi dzień po wypłacie, tak bardzo nie chce się iść do pracy, ale jednak powinien się tam udać. Jednak moja praca zawsze mnie zadowalała z względu na to, że pracuję tylko w te dni, w które mam ochotę cokolwiek robić  ;]
Dziś dzień postanowiłem poświęcić na ogarnięcie pokoju, bo poprostu jakieś tornado w nim przeszło. Zazwyczaj na planach się kończy, jak i tym razem, ale nie zupełnie, gdyż połowę ogarnąłem, bo na tyle wystarczyło czasu. Jakie plany może mieć „bezrobotny student” ? A „praca”, albo można to nazwać wymówką by nie sprzątać pokoju. Jeden telefon i już mnie w domu nie ma. Pamiętam jak za dawnych czasów przepadałem za siedzeniem całymi dniami w domu, a najchętniej samemu, ale obecnie już tego nie potrafię ;]
Popołudniowe obijanie… tzn praca zakończyła się dość sukcesywnie, jeśli można wykluczyć moje szczęście, które znów dało o sobie znać. Mój piękny umyty samochód musi być w tym momencie płukany przez deszcz w którym są pyłki?… ehh, ciężki mój los.
A gdy leżąc na kanapie, otrzymałem propozycję wyjazdu na koncert bez wahania wyruszyłem. Impreza, jak impreza, Chylińska, Lisowska i nawet nie wiem kto więcej był, chodź to była Letnia Scena Eski.
Trochę ciepła, czym to określiłem ? Zaskakującym spotkaniem dawnej znajomej, która chyba była bardziej zaskoczona niż ja. Ale jednak takiego przytulenia brakowało mi już od dawna :) You made my day!!

Pozdrawiam Adiego

See your soon

2 komentarze :, , , , , , , , więcej...

Cisza, która przynosi efekty

przez , 15.lip.2013, w Moje życie, Przemyślenia

Dziś następuje przełom. Powracam po dość długiej pustce, obserwacjach ludzi, ich wzlotach i upadkach, a także po swoich kilku miłych przeżyciach. Nie powiem, że nie bywałem tu codziennie, gdyż bym skłamał i chcę wam serdecznie podziękować za te 10+ wyświetleń dziennie :) Nie spodziewałem się tego ;]

Moja przerwa wynikła z niespodziewanej pustki i braku czasu, a może jego nadmiaru ? Każdego dnia miałem ambitny pomysł na stworzenie czegoś, ale zawsze brakowało mi pchnięcia. Dziś reaktywacja, chyba po tych moich 2 godzinach snu :D

Jak każde wakacje, pogoda jest zabawna, raz słonecznie, raz deszczowo… Co zrobić w brzydkie dni, bo raczej nikt nie ma problemu w te ładne? Ja zająłem się renowacją samochodu mojego ojca i powiem szczerze…. PO CO JA SIĘ W TO WPAKOWAŁEM!? :D Nie no, narzekać nie będę, bynajmniej jakoś czas zabijam. Oczywiście prócz „rozrywki” przy renowacji praca też mnie nie opuszcza. Wstawanie codziennie o 4 rano daje się po pewnym czasie we znaki, ale także da się do tego przywyknąć, ale wtedy lepiej nie wiedzieć jak można spędzić urlop, gdy się go dostanie.

Wakacje to także czas wzlotów i upadków wielu ludzi, jest to także czas wielu zlotów, miłości, marzeń, pasji i spełniania wszystkiego na co ma się ochotę. Zacznę od rzeczy, która mnie poważnie zirytowała. O czym mowa ? Nasze kochane, polskie drogi. Otóż ostatnimi dniami, wracając do domu jechałem spokojnie 120-130 km/h za dwoma motocyklistami z Holandii. Z podziwem patrzyłem na ich maszyny i wyobrażałem sobie siebie za kilka lat, jak wraz z dobrymi znajomymi będziemy przemierzać świat. Jak pewnie się domyślacie, jadąc z taką prędkością trzeba kogoś dogonić, kto nie ma takiej pewności za kierownicą. I w tym momencie pojawia się moje zirytowanie. Motocykliści biorą się do wyprzedzania, kończąc manewr pierwszy z nich, ledwo utrzymał motocykl w pionie. Jaka przyczyna wypadku była by w tym momencie ? Nie, to nie prędkość, a nasze polskie koleiny. Widząc dzień w dzień, drogowców łatających drogę, zastanawiam się, czy nie lepiej byłoby latać ?
Wzloty i upadki ludzi – hmm, dość kontrowersyjny temat i mało myśli dziś na niego mam. Ostatnio jedynie same wzloty ludzi wokoło siebie widzę, a ja spadam… Ale, życie…… :)

I dziś piękny jesienny dzień!? Co to za pogoda, czy nie mamy lata? Położyłem się o 24 wstałem o 2;30, dlaczego ? Pilne wezwanie kontrolne do pracy – że tak pozwolę sobie to nazwać. Jaka jest zaleta tak wczesnego wstawania ? Puste, polskie bezdroża. Taka godzina umożliwia jazdę 180 bez patrzenia na cokolwiek. Świat jakby nie żył, tylko ja sam na nim. Naprawdę interesujące przeżycie, które polecam każdemu.
Zmęczony i roztargnięty Adiego pozdrawia i życzy miłych snów :D Do usłyszenia!!

YOU MAKE ME FEEL 

7 komentarze :, , , , , , , , , , , więcej...

Czy starczy mi sił…

przez , 01.cze.2013, w Moje życie, Przemyślenia

… by życie móc potoczyć jak bym chciał? Czy może znów mimo swojego zapewniania, że to ten moment w ostatniej chwili poddam się i zawrócę, pozostając w ukryciu ? Tak jest, dalszy ciąg rozterek wielkiego mnie, chyba za mało mam roboty :D

Dzień jak co dzień. Pobudka o 5 i zaczynamy życie. Praca, praca, praca… Powrót o 20 do domku. Ale co się działo w między czasie ?

Otóż zająłem się sprawami biznesu, co okazało się być dość interesującym, rozważam pomysły, jak usprawnić działanie działalności mojej rodziny. Niestety nie byłem w stanie poświęcić na to dziś zbyt wiele czasu, gdyż praca fizyczna sama się nie wykona. Od czasu podjęcia się próby zarobienia na swój piękny samochód, brak mi totalnie czasu, dzień staje się dla mnie za krótki, a siły z dnia na dzień coraz mniejsze. Jak wiadomo, przy pracy musi wyjść coś zawsze dodatkowo, więc dostałem wiadomość o „problemach na cmentarzu”. Trzeba się zainteresować co narozrabiały poprzedzające dziś dzień deszcze. I tak wylądowałem „jedną nogą w grobie” w przenośni jak i dosłownie. A wszystko z względu na chęć ratowania kwiatków. No ale nie wnikajmy.

 Po ogarnięciu, nie siebie lecz roboty, czas na małe zakupy. I wtedy pojawia się ona, anioł nie dziewczyna, a ja jak zawsze onieśmielony unikam kontaktu na którym mi tak zależy. Ale czy kiedyś mi się to zmieni? Ehh…
Ważne, że w domu potraktowany należycie, otrzymałem dobry, truskawkowy deserek oraz należytą kolację :D

Pozdrawiam Adiego ;]

Hero 

PS. Pamiętajcie, że słowa gdybym nie wstał to mnie kopnij mogą zostać odebrane dosłownie przez rodzeństwo ;] Auć, to boli :D

Zostaw komentarz :, , , , , , , więcej...

Co ona się zrywa – czyli rozpoczęcie

przez , 27.maj.2013, w Moje życie

Niby mam zwykły dzień, zwykłe życie, ale jednak nie do końca.
Od dnia wczorajszego ciekawe smsowanie bez ustanku z koleżanką(?). W sumie zawsze jakieś zabicie czasu. A dziś w piękny poniedziałek, rano o 5 miałem zerwać się do pracy. Haha, no proszę was, o szóstej bym zrozumiał no ale nie tak prędko. Przespany od ósmej do dwunastej siedziałem i wpatrywałem się w ścianę czekając na mój piękny transporcik. W sumie zawsze gdy egzystowałem w tle grała mi muzyka, a dziś nawet tego mi się nie chciało zrobić – włączyć jej.

Tak, tak, wiem piszę dość nietypowo, jakoś tak niepokolei, ale to dziś dzień mnie zmiażdżył ;0

No więc wracając do tematu, załatwianie papierkowych spraw jak zawsze zajmuje więcej czasu niż mamy zamiar na to poświęcić. A to czegoś brakuje, a  to coś nie tak. Urząd skarbowy, wydział komunikacji, fotograf, wydział komunikacji, uczelnia… I tak to już trzeba latać bez ustanku. Ale oczekując na wykład, można poszukać jakiegoś odpoczynku, oderwania, nieprawdaż ?

Więc dzwonimy. „Dzień dobry Asieńko, pewnie znów nie masz mojego numeru…” zaczyna się rozmowa. Szybkie umówienie i jest, oto i ona z moją małą piękną Sylką. Mieszkanko, obiad, rozmowa, rozmowa, rozmowa. Ahhh, jak mi brakuje takiej osoby z którą zawsze mógłbym sobie pogadać, a nie tylko nieraz i dorywczo. Taka rozmowa poprawia nastrój, a dziecko i patrzenie na nie…. Mmmm, jeszcze milszy dzień.

No ale jak sobie nie umilić dnia jeszcze bardziej ? Przecież w zanadrzu znajduje się piękne BMW seria 5 ^^  I tu zaczyna się zabawa, bo niby niedaleki kawałek do podwiezienia a jak się tam wsiadło, to nie warto wysiadać!! Zajęcia 3 godziny… „Wooo, jak tu nudą wieje” myślałem cały czas.

Co po trzech godzinkach ? Najszybsze dwa i pół kilometra jakie przeszedłem. W 10 minut taki dystans ? Nie wiem, nie pytajcie jak idąc to zrobiłem :D
Szybki recall do domku i… Wkońcu można pomieszkać, ale to nie koniec męczarni, bo oczekuję na wniosek z urzędu skarbowego na to coś pięknego :D

Pozdrawiam Adiegos
PUNKOS :D  

Zostaw komentarz :, , , , , , więcej...

Całe życie przed oczyma mymi…

przez , 24.maj.2013, w Moje życie, Przemyślenia

Słyszałem, że podobno mam coś takiego jak wakacje ;] No półki co jakoś tego nie odczuwam, dzięki codziennemu zalataniu – praca, koncert, zakupy, sprawy prywatne… I tak z dnia na dzień, bez ustanku, chwili przerwy. No, ale podobno jak się czegoś nauczy, to potrafi się to całe życie.

Jak wygląda mój dzień ? Pobudka, szósta rano, szybkie śniadanie i wyjazd do pracy. Godziny pracy są niereformowalne i kończę pierwszą jej część w zależności od mojego własnego tempa. Średnio godzina 15 zjazd do domu na obiad, ogarnięcie i dalej w trasę. Życie, prawie jak bajka…

A co dziś mnie spotkało podczas mojego miłego wypadu do miasta ? Powrót stawiający moje krótkie życie, przed moimi oczyma. Wraz z rodzicami udałem się w interesach do miasta, po czym odwiedziliśmy rodzinę. Oczywiście jak to wiadomo, człowiek traci rachubę czasu i nim się obejrzałem była dwudziesta druga. Czas wracać  - pomyślałem i zaproponowałem rodzicom. Droga piękna i spokojna, do piątego kilometra za miasto. Lekkie wzniesienie, za którym nic nie widać. Prędkość mojego kierowcy bliska 110km/h. Wychylenie zza pagórka i… Metry dzielą nas od samochodu mknącego na nas. Co zrobić!? Gdzie uciekać!? Czy to naprawdę będzie „testowanie bezpieczeństwa 10 poduszek powietrznych”!? Rozległ się pisk opon i ucieczka na pobocze moja i samochodu jadącego normalnie. Wyprzedzający włączył „awaryjne” w celu przeproszenia za zaistniałą sytuację, ale… Gdybym ja był kierowcą mojego samochodu, gwarantuję, że nie odjechałbym, tak jak zrobił to mój ojciec. Mówiłem by się zatrzymał, lecz on nie słuchał.

I spójrzmy, co mamy z tego życia ? Niewinny człowiek, wracający do domu, bliski śmierci. Sądziłem, że nie prawdą jest „widzenie życia przed śmiercią”, a jednak jakiś jego fragment w tym ułamku sekundy zdążyłem zobaczyć.

LUDZIE, JEŹDZIJCIE Z GŁOWĄ!!!!

It’s all right…

Pozdrawiam Adiego

Zostaw komentarz :, , , , , , więcej...

Życie, życie

przez , 14.maj.2013, w Moje życie

Fajne spokojne życie, płynie powolutku i do przodu.Półmetek matur zakończony. Pewnie niektórzy chcieli by się zapytać jak mi poszło, a ja mam jedną odpowiedź dla dalszej części osób „normalnie”. Bo jaka jest prawda? Każdy kto jest bliżej mojego serca może nią poznać. 

Już dziś czeka na mnie matura ustna z języka polskiego. Jak moje przygotowania ? Byłem nad morzem 2 dni z rzędu i odpoczywałem oraz pracowałem. Właśnie skończyłem robić karty z cytatami, a czy jestem gotów do wypowiedzenia pracy ? Ostatni raz przeczytałem nią około miesiąca temu, więc ciekawe jak mi pójdzie, ale jest jeszcze rano czas by nadrobić zaległości i się pouczyć jej. Dlaczego robię wszystko na ostatnią chwilę ? To piękne BMW, którym jeździłem kilka dni z rzędu zawróciło mi w głowie i zacząłem pracować by spokojnie móc sobie je kupić.

Co jeszcze u mnie ? Żyje, jestem. Jak zawsze sam w swoich czterech ścianach w milczeniu i z muzyką. Dobranoc!

 

WeKeeD

12 komentarze :, , , , , , , , , , więcej...

Love is like a headshot

przez , 16.kwi.2013, w Moje życie, Przemyślenia

Piękna wiosenna aura za oknem. Jeden dzień słoneczny, aż miło wyjść, a kolejny deszczowy. Deszcz mi nie przeszkadzałby, gdyby był to cudowny ciepły letni deszczyk, ale o tym chyba jeszcze można pomarzyć.

Pogoda sprzyjająca wyciąga ludzi z domów, każdy szuka sobie jakiegoś zajęcia. Zajęciem dla ludzi nie jest tutaj praca, chodź niektórzy jej poszukują w świetle słońca, ich zajęciem jest spacerowanie, podziwianie przyrody, zabawa z psami i wszelkie inne zajęcia pomagające się odprężyć. Jadąc wczoraj do pracy popołudniem, widziałem same „zakochane” pary spacerujące po mieście, parku i innych miejscach. Co daje nam widok takich ludzi ? Z jednej strony można pocieszyć się z ich szczęścia, a z drugiej widzimy to jak bardzo samotni jesteśmy.

Love is like a headshot
Dlaczego? Gdy zrani, potrafi zniszczyć nam życie, chodź wydaje nam się, że „nic się nie stało” , a ząb czasu pokazuje jak bardzo się pogrążamy w życiu. Nie mówię tego na swoim przykładzie, bo ja żyję jak w najlepszym porządku, bez odwagi do jednego kroku. Pisząc te słowa odnoszę się do przyjaciela z którym rozmawiam codziennie. Wiem jak ważna była jego miłość i jak teraz reaguje na wszystko.

Żyjcie, nie poddawajcie się i bądźcie jak najbardziej sobą.
Pozdrawiam

INS

4 komentarze :, , , , , , więcej...

Never in a milion years.

przez , 06.mar.2013, w Moje życie, Przemyślenia

Mój wolny tydzień zaczyna dobiegać końca. Jutro pora się obudzić i iść do szkoły… Znów to samo.
Przewidywania na jutro ? 1 z PK z fizyki, może coś pozytywnego z PK z matematyki i pewnie jakieś nieprzygotowanie, bo będzie coś o czym już nie pamiętam.

A co dziś ?  Zabawa w mechanika samochodowego ;) Wymiana łożysk w samochodzie wcale nie jest taka trudna jak to wszyscy mówią i straszą. No ale oczywiście nie mogłem tego zrobić bez zniszczenia czegoś, bo to wtedy by nie była moja robota. Zerwanie gwintu śruby końcówki układu kierowniczego… Przerosłem swoją siłę. Jak w stalowej śrubie można  zerwać gwint !? Na szczęście główka pracuje i szybkie naprawienie było możliwe. Jak to powiedział mój ojciec zawsze jak robisz samochód, rozkręcasz go a potem składasz nie ma takiej siły, żeby nie została Ci żadna śruba. W sumie co racja to racja. W swoim życiu rozkręcałem już 3 samochody i jeden motor i zawsze zostaje mi jakaś śruba ;] (Oby nie okazała się niezbędna :D)

 

Chodź dzieli nas taki dystans i tak się poróżniliśmy
ja wciąż o was pamiętam moje ziomki. Zbliża się sezon dla LwG, zbliża się nasz czas ;] Odnajdę was i odnowimy to co było dawniej, to co stworzyliśmy!.

A dziś ostatni dzień swobody wykorzystam na zrobieniu… matematyki… Ehh… Zaczyna mi się już tego odechciewać, ale nie ma silnych, nie poddam się ;)
Słonko świeci i wydaje się, że zbliża się pora odpoczynku, a jednak pracy zaczyna pojawiać się coraz więcej, a czasu robić coraz mniej. Dodatkowo patrząc oczami pełnymi uczucia w jedną stronę nie mogę skupić się na niczym…

Pozdrawiam Adiegos

APOLLO

1 komentarz :, , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...