Tag: uczucia

Powrót do rzeczywistości i do myśli oraz odczuć

przez , 10.lis.2013, w Moje życie, Przemyślenia

Zastanawiam się czasem, czy tylko ja mam tak, że obserwując zachowania niektórych osób widzę to czy ich coś dręczy, niepokoi lub fascynuje ?
Ostatnimi czasy znalazłem dziewczynę idealną. Nie, nie, nie w realnym  życiu, a moim internetowym półświatku. I nie chodzi mi o to, że będzie to internetowa miłość, ale ona daje mi pomysły i odczucia pozwalające mi odkryć siebie oraz to jaką partnerkę bym sobie szukał.
Nie ukrywając szczegółów zobaczyłem w jej vblogowych filmikach owe problemy nurtujące mnie na samym początku tego postu. Kim jest ta dziewczyna i co to za filmik ? Jest to artystka Jessica Nigri, a inspirujący mnie filmik wygląda następująco: CLICK.

 

98% społeczeństwa, odczytując ten post, wyśmieje mnie, moje myśli, odczucia. Powiedzą, że ta dziewczyna jest piękna patrząc przez pryzmat jej ciała, a nie zastanawiając się jaka ona jest. Tym właśnie się od nich różnię, a doświadczenie pozwalam sobie zdobywać poprzez korespondencję.

Adnotując do słów, mówiących o tym, że zyskuję świadomość swoich oczekiwań od mojej miłości, można by zapytać „Jak chciałbyś, by „wyglądała” twoja dziewczyna?” Jednak na to odpowiedzi nie ma. Bo ma być sobą, szczerą osobą o wielkich ambicjach i….. Zostawię sobie resztę bo po co opisywać coś czego nie jesteśmy w stanie znaleźć ?

Pozdrawiam Adiego

Dirty South 

5 komentarze :, , , , , , , , , , więcej...

Usiądź i zamknij oczy…

przez , 27.wrz.2012, w Moje życie, Przemyślenia

Usiądź, zamknij oczy i skup się na tekście. Potrafisz wczuć się w tą muzykę? Odnajdujesz w niej coś podobnego co spotkało cię? Czy czujesz to coś co ja ?



Miał plany i szczęście i ego tak wielkie,
że przyznać się do porażki byłoby przekleństwem,
Mówił „co będzie to będzie”,
i robił sobie wrogów gdy walczył o miejsce,
Mówił że by za nią umarł,
kurwa nigdy nie widziałem, żeby ktoś się tak rozumiał,
Wpadał z nią, pił, znał umiar,
ona miała czuć się dobrze, on miał czuwać
Coś pękło, kiedy przyszła codzienność,
i wiesz co, zaczęli żyć na odpierdol
Brak szkoły i pracy i kłótnie, bezsenność
I poszło się jebać im całe ich piękno
Z twarzy zniknął uśmiech, spotkałem go,
powiedział ”nie chcę żyć, idź po wódkę”
Miał błękitne oczy i nikt go nie kochał
oprócz niego i zniknął wraz z iskrą w oczach.

Jak spotkasz ich pozdrów i spytaj jak żyją,
Bo łączyło nas więcej niż przyjaźń i piwo
To smutne, zabiła ich ulica i miłość
I przez to nic już nie będzie jak było
Mieliśmy błękitne oczy i nikt nas nie kochał
Oprócz nas samych, kurwa nikt nas nie kochał, to smutne
I jeśli jeszcze kiedyś ich spotkasz
pozdrów ich proszę i powiedz, ze szkoda mi ich.

Poniszczona twarz i psychika dziecka,
mówili ze jedyny będzie stał tam, gdzie nikt jeszcze nie stał
Nie pierdolił się, jak nie gra to nie gra,
i chuj, bo gówno to nie piękna poezja
Wstawał późno i późno się kładł spać,
albo nie spał, bo znowu się naćpał
Po kreskach nie pisał, raczej rano gdy zjazd miał
I najszczersze wersy zostawiał na kartkach
Poszło w miasto, co robią bez przerwy,
Narkotyki niszczą ludzi, ale tworzą legendy, mówił,
Nie był sam i miał kogoś kto też pił,
bał się, bo samotność była drogą do śmierci
Znałem go, spotkałem go jeszcze,
zanim tamtej nocy powiedział, ze już nie chce żyć, zamilkł,
Miał błękitne oczy i nikt go nie kochał oprócz niego
Miał cel ale nigdy nie dotarł

Jak spotkasz ich pozdrów i spytaj jak żyją,
Bo łączyło nas więcej niż przyjaźń i piwo
To smutne, zabiła ich ulica i miłość
I przez to nic już nie będzie jak było
Mieliśmy błękitne oczy i nikt nas nie kochał
Oprócz nas samych, kurwa nikt nas nie kochał, to smutne
I jeśli jeszcze kiedyś ich spotkasz,
pozdrów ich proszę i powiedz, ze szkoda mi ich.



Na zawsze ona, jedyna jedna,
Nie zatrzyma tego nawet kevlar,
Każdy jej taniec w moich ramionach,
O N A, ona wtulona,
Tak drobne ciało skrywa tak wielkie serce,
Zwykły jak ja człowiek nie chce nic więcej,
Niech to trwa, nigdy się nie kończy,
Nawet śmierć nas nie rozłączy!

Nie jesteś z tych, które na widok MC chcą ssać fiuta,
Nie wiedziałaś, że nawijam, w dodatku brutal,
Kocham patrzeć kiedy się nastukasz,
Wiesz, że nie jaram, weź za mnie bucha,
Głęboko w płuca, za wszystkie nasze dni,
A każdy z nich nie déjà vu, a jamais vu,
To co nas łączy mówią na to fluidy,
Chwila, jestem jak nitro, Ty to gliceryna,
Nie wiemy, co nas jutro spotka,
Nasze życie wiruje, jak kule w bębnie totolotka,
Na razie z fartem, Twoje szczęśliwa ręka,
Gdy rzucasz kośćmi, wypada siódemka,
To niedostępny dla innych wymiar,
Kiedy ją trzymam nie wiesz co czuję,
Odrywam się od myśli skażonych brudem,
Ósmym świata cudem, nigdy brudem,
Pary z ust chemia zmieszana z potem,
A potem na niemoralne rzeczy mamy ochotę,
To tylko dla niej to, love me tender,
Kiedy wynoszę ją ponad tęczę.

Na zawsze ona, jedyna jedna,
Nie zatrzyma tego nawet kevlar,
Każdy jej taniec w moich ramionach,
O N A, ona wtulona,
Tak drobne ciało skrywa tak wielkie serce,
Zwykły jak ja człowiek nie chce nic więcej,
Niech to trwa, nigdy się nie kończy,
Nawet śmierć nas nie rozłączy!

Diabeł usiadł mi na stopę, pedał w podłogę,
Czasy, kiedy życie dla mnie nic nie znaczyło było chwilą,
Siłą, wyrywałem z serca miłość,
Bez sensu, obraz, gaz w bocznym lusterku,
To przed bez Ciebie było tylko po to, żebym,
Mógł przeżyć to po już z Tobą,
Co wczoraj pytaniem, dziś odpowiedzią,
Samotność, niepewność więcej mnie nie śledzą,
Czysta namiętność, halo ziemia,
Bez zmarszczek na twarzy od siły ciążenia,
Mógłbym jechać na przeciętych hamulcach,
I wiedzieć, że w twarz nie wystrzeli mi poduszka,
Umrzemy na śmierć, nic nie zabierze magii,
Niech John Lennon zaśpiewa nam „Imagine”,
W dzisiejszych czasach tylko to jest siłą,
Spijam słowa z Twoich ust- bezwarunkowa miłość!

Na zawsze ona, jedyna jedna,
Nie zatrzyma tego nawet kevlar,
Każdy jej taniec w moich ramionach,
O N A, ona wtulona,
Tak drobne ciało skrywa tak wielkie serce,
Zwykły jak ja człowiek nie chce nic więcej,
Niech to trwa, nigdy się nie kończy,
Nawet śmierć nas nie rozłączy!

Czy te oczy mogą kłamać? Jej oczy nie kłamią,
Zabiłaby za mnie, zamordowałbym za nią,
Nieśmiertelne dusze, przez każdą burzę,
Aż ziemia się zatrzyma, ani chwili krócej,
Na zawsze razem, czas dla nas nie tyka,
Powłoka ozonowa, trudno, niech znika,
Bez hajsu, brylantów, high life’u, merca,
Imponderabilia to dzikość serca,
Są tacy którym nie w smak, zawiść z oczu,
Pierdolę, ich głosy z off’u,
Chociaż to trzecia w nocy, a nie piętnasta,
W klubie żadna z tych do pięt Ci nie dorasta,
Na zawsze razem, przez świata odór,
W podwiązkach nosisz rewolwery na moich wrogów,
Bez Ciebie życie w mieście, przez tydzień deszczu,
Wygląda nietrzeźwo, w zatęchłym powietrzu.

Na zawsze ona, jedyna jedna,
Nie zatrzyma tego nawet kevlar,
Każdy jej taniec w moich ramionach,
O N A, ona wtulona,
Tak drobne ciało skrywa tak wielkie serce,
Zwykły jak ja człowiek nie chce nic więcej,
Niech to trwa, nigdy się nie kończy,
Nawet śmierć nas nie rozłączy!



Los sprowadza nas na ziemię każdego dnia drzemie w nas
Promyk nadziei zgasł czy będzie płonąć czas
Nieubłagalnie zostawia na nas swój ślad
Pierwiastek zła znów szuka swego ujścia gdzieś
W natłoku chujstwa treść ma uświadamiać
Wskazywać drogę i błędy w ludzkich poczynaniach
Czy tędy prowadzi ścieżka do samospełnienia
Którędy iść i czy to nie droga do zatracenia
Jest jak znaleźć sens i istotę swego bytu
Wciąż poszukując tych jeszcze niezdobytych szczytów
I czy budując naprawdę najpierw musisz burzyć
Walcząc o prawdę nie wiedząc czemu ona miała służyć
Zatracić się w tym czy poddać się bez walki
Użyć każdej broni w budowaniu własnej arki
Oświecisz latarki światłem tunelu część tylko
A wszystko i tak się może okazać pomyłką

Szukając siebie w tym buszu, w znakach na niebie,
W kartki arkuszu, w pokrytej asfaltem glebie
Znajduję mniej odpowiedzi niż jest pytań
Prawda ukryta w rzeczywistości szarej jak tytan

By nie stracić godności spojrzeć w lustrzane odbicie
Bez lęku idąc przez życie ku normalności i szczęściu
I pomóc mu gdy się pojawi szansa
Człowiek jest tylko pionkiem w grze miasto to plansza
Wbrew temu co mówią diabeł tkwi w drobnych niuansach
Choć łatwo wyprzeć się kłamstwa ono powróci
Zostanie prawdziwych garstka ktoś nagle ucichł
Czy zrozumiał, że punkt widzenia jest pojęciem względnym
Skusił go grosz los powiedział droga nie tędy
Często od życia kop bywa bezcenny
Byś mógł podjąć trop na nowo wiedząc co ważne
Świat jest pełen hipokryzji lecz też gdzieś ma swą prawdę
Lecz też gdzieś ma swój sens każdy kolejny słońca wschód
A wokół w brud kłótni i zgód
To czym karmi się lud często jest gwoździem w trumnie
Czy nadejdzie nasz koniec zapowiadany tak szumnie?

Szukając siebie w tym buszu, w znakach na niebie,
W kartki arkuszu, w pokrytej asfaltem glebie
Znajduję mniej odpowiedzi niż jest pytań
Prawda ukryta w rzeczywistości szarej jak tytan

Szukając siebie w tym buszu w tej czystej kartce
Wiesz ciągle walczę atrament znów brudzi palce
Choć sieją zamęt ci co są w środku słabi
Wśród ludzi króluje zawiść
Łatwo udławić się w tej grze własnym ego
Nie dla nas jest niebo nie zawsze z prądem płyniesz ku brzegom
Często rozsądek przysłania ambicja
Czy coś w tym złego gdy jest w tym misja chuj ci do tego gdzie mam swą przystań
Ja nie od dziś gram od zawsze w zgodzie z prawdą
Ty powiesz on nie zasłużył ja powiem zasłużył już dawno
Przeżyłem bagno, którego nie życzę nikomu
Z gadką dosadną nie spuszczam z tonu
Do mikrofonu wrzeszczę nie jestem wieszczem
W rzeczywistości jak tytan szarej brzytwy nie chwytam jadę dalej
Nie tonę chcesz tego jeszcze będę tym samym szczonem, którym byłem wcześniej
A ty weź sprawdź to

Szukając siebie w tym buszu, w znakach na niebie,
W kartki arkuszu, w pokrytej asfaltem glebie
Znajduję mniej odpowiedzi niż jest pytań
Prawda ukryta w rzeczywistości szarej jak tytan

Szukając siebie odnaleźć gdzieś w sobie prawdę…

Miłego słuchania, pozdrawiam Adiego.
PS. Teksty dla pomocy zrozumienia w razie czego ^^

Zostaw komentarz :, więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...