Tag: urlop

Urlop, urlop i po urlopie, czyli z cyklu wszędzie dobrze ale w domu najlepiej

przez , 22.lip.2013, w Moje życie

Moje wcześniejsze wpisy zawierały w sobie informacje, na temat moich najbliższych wypadów. Właśnie jeden z nich mi się zakończył chodź sukcesem go nie mogę nakreślić. Jak już głośno było w mediach „Mecz lechia-barcelona ODWOŁANY!”. Szkoda tylko, że taka informacja pojawiła się dopiero w piątek o godzinie około 22, gdy już byłem na miejscu. Oczywiście jako to, że pojechałem szybciej i zapłaciłem za nocleg musiałem coś z sobą zrobić.

Piątkowy wieczór siedziałem i zastanawiałem się „Czemu ja mam takiego pecha!?” No nic, spotkałem w korytarzu mojego motelu „international girls” i z wielkimi trudami próbowałem się dogadać i spędzać ten czas miło ;]

Sobota i stare miasto gdańskie
Cały dzień został poświęcony na zwiedzaniu zabytków, ciekawych miejsc. Oczywiście nie mogło zabraknąć Westerplatte. Moją uwagę kiedyś przyciągnęło jeszcze jedno miejsce. Oceanarium gdańskie.  Szukając w telefonowym internecie adresu, odkryłem ciekawą informację. „Z względu na wysoki czynsz budynek musiał pozostać zamknięty, serdecznie przepraszamy i zapraszamy do sponsoringu” – to tak w skrócie własnymi słowami. Ale kolejny powód by przypuszczać, że mój pech jest jednak prawdziwy. Zbliża się wieczór, czas meczu, który się nie odbędzie. No ale szkoda było by nie zobaczyć stadionu będąc już tak blisko. Tramwaj i w drogę. I tu niespodzianka „Możliwość wejścia na stadion”. Wejście dla piłkarzy, oczywiście murawa odgrodzona, ale ławka rezerwowa oraz trenera do dyspozycji zwiedzających. Co za komfort… ehhh… Szatnie z masażami, miejsce do treningu położone pod stadionem. I w tym momencie człowiek zaczyna naprawdę żałować, że mecz się nie odbędzie.
Pozostaje jednak wolny wieczór. Więc jeden pub, drugi, trzeci, piwo za piwem. „Czas jechać spać i rano coś wymyśleć”. Wychodząc z przystanku piwnego, zaczepiła mnie kobieta w płaszczu koloru białego z różowym parasolem. Chyba każdy jest w stanie się domyślić co miała do przekazania. „Cześć, masz może ochotę na nocną rozrywkę? Wstęp jedyne 20 zł a za 21 się nie krępuj. „ Poprostu no comment i wróciłem do motelu z poznanymi już wcześniej ludźmi.

Niedzielne podboje, czyli wojna.
Jak mówiłem, trzeba wymyślić ambitną trasę powrotu do domu. Sopot- molo ? Niee, może kiedy indziej. To w takim razie co!? Malbork, bo wkońcu wszystko kiedyś trzeba zobaczyć. A tam niespodzianka, dziś odbywa się ostatni dzień corocznych pokazów walki. 3 godziny na zamku + wojna, wykończyły mnie doszczętnie więc pora wracać. Trasa miła i spokojna, jedyny problem to ograniczenia prędkości.
I jest dom, miejsce w którym najlepiej. Wziąłem leżak, chłodną oranżadę z lodówki i opalałem się do końca dzisiejszego dnia. :)

Pozdrawiam Adiegos

Wciąż Cię szukam!!
Lawendowy 

Nice 

4 komentarze :, , , , , , , , , , , więcej...

Cisza, która przynosi efekty

przez , 15.lip.2013, w Moje życie, Przemyślenia

Dziś następuje przełom. Powracam po dość długiej pustce, obserwacjach ludzi, ich wzlotach i upadkach, a także po swoich kilku miłych przeżyciach. Nie powiem, że nie bywałem tu codziennie, gdyż bym skłamał i chcę wam serdecznie podziękować za te 10+ wyświetleń dziennie :) Nie spodziewałem się tego ;]

Moja przerwa wynikła z niespodziewanej pustki i braku czasu, a może jego nadmiaru ? Każdego dnia miałem ambitny pomysł na stworzenie czegoś, ale zawsze brakowało mi pchnięcia. Dziś reaktywacja, chyba po tych moich 2 godzinach snu :D

Jak każde wakacje, pogoda jest zabawna, raz słonecznie, raz deszczowo… Co zrobić w brzydkie dni, bo raczej nikt nie ma problemu w te ładne? Ja zająłem się renowacją samochodu mojego ojca i powiem szczerze…. PO CO JA SIĘ W TO WPAKOWAŁEM!? :D Nie no, narzekać nie będę, bynajmniej jakoś czas zabijam. Oczywiście prócz „rozrywki” przy renowacji praca też mnie nie opuszcza. Wstawanie codziennie o 4 rano daje się po pewnym czasie we znaki, ale także da się do tego przywyknąć, ale wtedy lepiej nie wiedzieć jak można spędzić urlop, gdy się go dostanie.

Wakacje to także czas wzlotów i upadków wielu ludzi, jest to także czas wielu zlotów, miłości, marzeń, pasji i spełniania wszystkiego na co ma się ochotę. Zacznę od rzeczy, która mnie poważnie zirytowała. O czym mowa ? Nasze kochane, polskie drogi. Otóż ostatnimi dniami, wracając do domu jechałem spokojnie 120-130 km/h za dwoma motocyklistami z Holandii. Z podziwem patrzyłem na ich maszyny i wyobrażałem sobie siebie za kilka lat, jak wraz z dobrymi znajomymi będziemy przemierzać świat. Jak pewnie się domyślacie, jadąc z taką prędkością trzeba kogoś dogonić, kto nie ma takiej pewności za kierownicą. I w tym momencie pojawia się moje zirytowanie. Motocykliści biorą się do wyprzedzania, kończąc manewr pierwszy z nich, ledwo utrzymał motocykl w pionie. Jaka przyczyna wypadku była by w tym momencie ? Nie, to nie prędkość, a nasze polskie koleiny. Widząc dzień w dzień, drogowców łatających drogę, zastanawiam się, czy nie lepiej byłoby latać ?
Wzloty i upadki ludzi – hmm, dość kontrowersyjny temat i mało myśli dziś na niego mam. Ostatnio jedynie same wzloty ludzi wokoło siebie widzę, a ja spadam… Ale, życie…… :)

I dziś piękny jesienny dzień!? Co to za pogoda, czy nie mamy lata? Położyłem się o 24 wstałem o 2;30, dlaczego ? Pilne wezwanie kontrolne do pracy – że tak pozwolę sobie to nazwać. Jaka jest zaleta tak wczesnego wstawania ? Puste, polskie bezdroża. Taka godzina umożliwia jazdę 180 bez patrzenia na cokolwiek. Świat jakby nie żył, tylko ja sam na nim. Naprawdę interesujące przeżycie, które polecam każdemu.
Zmęczony i roztargnięty Adiego pozdrawia i życzy miłych snów :D Do usłyszenia!!

YOU MAKE ME FEEL 

7 komentarze :, , , , , , , , , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...