Tag: życie

Krótkie podsumowanie

przez , 10.sty.2015, w Moje życie

Witam grono moich pozostałych czytelników, którzy cierpliwie wyczekują jakiegoś odzewu z mojej strony ;) Chodź długo się nie przejawiałem, postanowiłem wynagrodzić to troszkę dłuższym i przenikliwszym postem :) Zachęcam do czytania ;)

Jak by zacząć opis, mojego życia samotnika. Hm, no prawie samotnika, prócz pozostających trójki znajomych, którzy są wartościowi. Ciekawi mnie czy na każdych studiach ludzie okazują się aż tacy ? Jak to mówią „po trupach do celu”, zero współpracy, pomocy, nikt na nikogo nie może liczyć w żadnym, ale to żadnym przypadku. No oczywiście jest pewien wyjątek. Gdy nam czegoś potrzeba nikt nie wyciągnie do nas pomocnej dłoni, a gdy oni potrzebują czegoś, pojawiają się pierwsi u naszych drzwi. Wyjątkiem są 4 osoby, które nie oczekują niczego, a potrafią dać. Wydaje mi się, że mając identyczne cechy dobraliśmy się i staramy się tworzyć zgraną ekipę, z którą wszystko okaże się możliwe, jednak zobaczymy jak długo ;)

Aktywni czytający, bądź też Ci którzy z wielką chęcią ostatnio chcieli „nadrobić” zaległości (Magdaleno :P ), które jak się okazuje nie istniały prawie wiedzą o mojej sytuacji na studiach, ale przytoczę nią jeszcze raz.
A więc jestem osobą powtarzającą rok. Dlaczego ? Hm, dobre pytanie, jednak ja znam odpowiedź – przez swoje lenistwo i głupotę .. Oczywiście mogę jeszcze dorzucić wiele innych cech, ale pomińmy je. Jako powtarzanie roku, moje obecne pół roku wygląda tak, że mam „aż” cztery godziny tygodniowo zajęć. Resztę czasu staram się spędzać robiąc coś w domu lub pomagając rodzicom w pracy. Szczerze powiedziawszy, dla każdej osoby, której marzy się tydzień, miesiąc, rok wolnego – wydaje wam się tylko, że to jest takie fajne, półki tego nie przeżyjecie. Jako mający wiele wolnego czasu student miałem zamiar nadrabiać zaległości, znaleźć pracę i polepszyć swoje „warunki” życia. Ale cóż, pracy szukałem, złożyłem wiele CV jednak wiadomo jak to jest, poszukują osoby z statusem studenta, z doświadczeniem, ale nie zbyt wielkim żeby się nie wymądrzał – a w taki sposób osoby startujące od niczego nie mają prawie szans przebicia ;)  A nadrabianie zaległości ? Hmm, wolny czas pomógł, ale w powrocie do uzależnienia jakim jest komputer – największy pochłaniacz czasu na świecie.

Kolejnym interesującym punktem w moim podsumowaniu jest walka z wielkimi sieciami komórkowymi, ubezpieczycielami, o wypadkach i innych nieprzyjemnościach.
W sumie rzecz ujmując, wszystkie wymienione powyżej rzeczy, łączą się w jedną historię. Znacie motyw z kończącą się umową i jej automatycznym przedłużaniu. Otóż zbliżał się u mnie ten moment, więc postanowiłem złożyć wypowiedzenie, z względu na niezdecydowanie jaką chciałbym mieć kolejną sieć, a mój numer chciałem zachować – wiecie jak to jest, numer podany wszędzie w ważnych miejscach, więc żal go zmieniać. A więc chcąc to wszystko zrobić, udałem się do salonu mojej sieci i złożyłem wypowiedzenie. Pani grzecznie zapytała o powód oraz czy po wypowiedzeniu chciałbym zachować numer na kartę. Oczywiście tego oczekiwałem, więc wypowiedzenie zostało zawarte na owych warunkach. Jednak po miesiącu, gdy wybrałem sieć i chciałem przenieść numer z karty na abonament, został mi on zabrany, bez żadnego słowa. Dodatkowo nałożono mi blokadę na konto internetowe bym mógł ściągnąć fakturę do zapłaty. W tym momencie, moja mama, jako „właścicielka” tego numeru postanowiła udać się do salonu i wyjaśnić całą sprawę. Czterdzieści minut po wyjechaniu jej z domu usłyszałem tylko złego ojca odkładającego słuchawkę telefonu i krzyknął „ Mama rozwaliła samochód „. Nogi mi zmiękły, w głowie zaczęły przewijać się najgorsze scenariusze tego zdarzenia, ale na szczęście nikomu nic się nie stało. A samochód ? Wraca tam skąd został wzięty, do salonu, i tu pojawia się kolejna wojna z ubezpieczycielem, która wciąż trwa, więc nie warto jej opisywać.

W ten sposób doszliśmy do świąt ! W święta napięta atmosfera podczas przygotowań, jak zawsze w moim domu. Ale na szczęście tym razem bez rodzinnych sprzeczek :) Miła atmosfera, bogaty mikołaj, miłe spędzenie czasu z mamą, tatą, siostrą i jej chłopakiem. Ah gdyby to nie święta, zapewne znów poczuł bym się jak piąte koło u wozu ;) Dla mnie istniała tylko wigilia i pierwszy dzień świąt, gdyż w drugim dniu świąt zostałem chrzestnym ;) To cudowne maleństwo o imieniu Nadia. Szczerze powiedziawszy, tak bardzo mi się spodobało, taką fajną atmosferę stworzyła, że człowiek pomyślał aż o tym by mieć swoje maleństwo :) Ale powściągnijmy marzenia i nie spieszmy się z niczym ;)

Święta, święta i po świętach…
Dla wielu jest to radosny czas wolnego, odpoczynku i robienia porządków w lodówkach. U mnie wygląda to nieco inaczej. Otóż po świętach zbliża się nowy rok, a każdy przedsiębiorca musi zrobić „spis z natury”. I tym właśnie zajmowałem się w przerwie między świętami a nowym rokiem – pracą. Na szczęście nowy rok został spędzony z przyjacielem i wieloma innymi osobami w miłej domowej atmosferze :)

I ostatni punkt naszej podróży….
Sprawy sercowe interesujące zawsze bardzo. Tutaj można się rozpisywać w moim przypadku, gdyż troszkę się wydarzyło.
Zacznijmy od początku, okres początku kolejnego semestru na studiach. W ten czas nawiązałem internetową znajomość z pewną dziewczyną. Rozmawiało się miło do pewnego czasu, gdy postanowiliśmy się zobaczyć… Nie nie, nie normalnie jeszcze lecz wirtualnie. Tu wam coś powiem, chodź wydaje się rozgadany i jestem w stanie wiele powiedzieć, gdy nie widzę drugiej osoby, to w momencie, gdy „staję” twarzą w twarz z tą osobą, nie jestem w stanie nic wykrztusić z powodu swojej nieśmiałości… Ale pierwsze koty za płoty. Codzienne spędzanie niemalże całych dni na skype i zostaliśmy „parą”. W sumie, wszystko było pięknie, oboje byliśmy w miarę szczęśliwi chodź dzielił nas dystans 800 km. Zrobiłem sobie wycieczkę, pojechałem do niej i spędziłem z nią wspaniały dzień, czułem szczęście, ale zarazem czegoś brakowało.
I tu pojawia się kolejny podpunkt, który pozwolę nazwać Chemia – zaliczenie czy nowa znajomość ? 
Dlaczego tak ? Ostatnie terminy sesji poprawkowych w trakcie trwania kolejnego semestru studiów. Byłem z dziewczyną opisaną wyżej, ale poszedłem na zaliczenie z chemii i tam poznałem kilka nowych osób. Oczywiście na tamtą chwilę, były to dla mnie najzwyklejsze znajomości. Z czasem w moim związku istniejącym zaczęła pojawiać się zazdrość tak silna, że nawet nie było mi wolno rozmawiać z kolegami, gdyż musiałem poświęcać ponad sto procent czasu „mojej dziewczynie”. Wytrzymali byście w takim związku ? Myślę, że tak jak ja, do pewnego czasu. A wracając do nowych znajomości, postanowiłem zaprzyjaźnić się bardziej. Dlaczego ? Bo warto znaleźć w każdym człowieku coś wartościowego, pokazać mu jak inny człowiek potrafi to docenić i zmienić go na jeszcze lepsze. Z początku były to zwykłe wypady nad morze w trójkę – ja, mój przyjaciel i ona – ale z czasem pojawiło się coś, co mówiło ” spędź z nią czas w dwoje „, więc zaryzykowałem. I wiecie co ? Czuję się teraz naprawdę szczęśliwy mając nią obok siebie i nie pozwolę nikomu tego prędko zniszczyć – oczywiście daje jej wolną rękę i nie trzymam na „uwięzi” ucząc się z swojego życia ;)

Pozdrawiam i życzę wam dużo szczęścia w tym nowym roku ! Adiego d-_-b

PS. Postaram się postować nieco częściej oraz leżąc i pisząc to wszystko, wpadłem na kilka ambitnych pomysłów tego co jeszcze mogłem tutaj dodać, ale rozwinięcia znajdziecie później w kolejnych wypowiedziach ;) Jeszcze raz POZDRAWIAM WAS SERDECZNIE  i zapraszam na funpage na fb, zobaczymy czy warto walczyć :P ! ;)

6 komentarze :, , , , , , , , , , , , , , , więcej...

I dziś ambitne czyny…

przez , 12.maj.2014, w Moje życie

Życie studenta jak się okazuje wcale nie jest takie kolorowe jak wszyscy opisują. Człowiek nie ma na nic czasu, ciągle jest zaganiany i wciąż narastają mu zaległości nawet mimo tego, że stara się być na bieżąco.
Dziś w ramach zaprezentowania swoich znajomych (którzy ostatnio okazują się utalentowani na różne sposoby) wszedłem na bloga. Pierwsze o czym pomyślałem „spojrzę na komentarze, chodź nie robię sobie nadziei na cokolwiek nowego” i tu pierwsza niespodzianka. Ten blog nie został zapomniany !? Jestem naprawdę w wielkim szoku. Pewnie można powiedzieć, że przeżywam identyczny szok co moi rodzice, którzy widzą mnie czytającego książkę której wcale nie muszę czytać. Cóż, ludzie się zmieniają (bynajmniej niektórzy).

Ostatnimi czasy, prócz bycia studentem, zmieniania swojego życia, staram się także pomagać znajomym. Promuję ich i ich płyty, strony, blogi etc. Chciałbym, aby każdy z nich coś osiągnął. Jednakże w tym wszystkim zapominam o sobie. Około miesiąca temu dostałem zaproszenie na ślub. Wyraźnie w nim jednak jest napisane, iż jestem zaproszony z OSOBĄ TOWARZYSZĄCĄ. No i klops. za blisko 3 dni muszę udzielić odpowiedzi czy idę sam czy z kimś, a może nie dam rady przybyć. Każdy by powiedział „idź, co Ci szkodzi”, ale tu jest znów ALE. Otóż na tej imprezie każdy będzie z kimś, nawet najmłodsi członkowie uczestniczący w tej imprezie mają swoje drugie połówki a ja zostałem znów sam jak palec. Jednego z pięknych dni postanowiłem zobaczyć jak to by mogło wyglądać, gdybym poszedł sam. Oto jak to uczyniłem:
Jednej niedzieli zaprosiłem do siebie, kuzyna z swoją cudowną dziewczyną, kuzynkę z jej chłopakiem i w domu była moja siostra z swoją drugą połową. No i oczywiście ja, sam jeden siedzący naprzeciw ich. W sumie doła jakiego złapałem po tym to się nie spodziewałem. Jako ratując sytuację postawiłem szybko flaszkę i rozeszła się po kościach jak to mówią. Ale mimo wszystko to nie naprawi tego co się dzieje w mnie, gdy znajduję się w takich sytuacjach. Coraz więcej otaczających mnie znajomych ma swoje drugie części, spędzają razem czas a nawet często dość razem gdzieś wyskakujemy. I to mnie właśnie boli, moja samotność, z którą nie wiem co mam zrobić…

Co byście uczynili na moim miejscu ? Jakie są wasze pomysły odnośnie uroczystości ? Z przyjemnością ich poczytam.

Pozdrawiam Adiego ;)

PS. No i oczywiście staram się coś zmienić, więc i ogłoszenie wystawie ;P http://olx.pl/oferta/sprzedam-vw-golf-iv-kombi-ocean-CID5-ID5z2DB.html#4124e56305

6 komentarze :, , , , więcej...

Na nowej drodze, dziwnego świata

przez , 12.gru.2013, w Moje życie, Przemyślenia

Codzienne życie przysparza nam nowych przemyśleń, odczuć. Znajdują się w nich jak najbardziej te pozytywne, jak i negatywne. Nowe znajomości otwierają nowe możliwości, jednak zawodzimy się na nich tak często, że nie warto czasem je kontynuować. Spełniamy tylko ich jedyną zachciankę i gdy już niczego od nas nie potrzebują, zostawiają nas z pustką.
Czym jest takowy mój post ? Wylaniem z siebie wszystkiego co po raz kolejny uzbierało się z dłuższego okresu czasu. Jednak post zawiera w sobie prawdy pochodzące z przed wczoraj, oraz wczoraj, stąd zawodzenie.
Ja obmyśliłem najlepszą metodę swojego życia. Spełnić do końca wszelkie napoczęte rzeczy w danym miejscu, zakończyć je spokojnie i zniknąć. Zniknąć w miejsce, gdzie nikt mnie nie będzie znał i moje życie zacznie się na nowo. Już widzę ten nowy świat, ludzi którzy nie oceniają Cię przez pryzmat twoich dawnych, nieaktualnych poczynań. Ale jaki jest problem w osiągnięciu tego ? Wydaje mi się, że zależność od innych, której nie jesteśmy w stanie tak nagle się wyzbyć.

Ja już wiem, że brakuje mi tylko kogoś do rozmowy, kogoś kto będzie dobrym słuchaczem, takim jak ja jestem dla innych…

Z poważaniem Adiego

6 komentarze :, , , , , , więcej...

Roczna spowiedź narkomana

przez , 29.paź.2013, w Moje życie, Przemyślenia

UWAGA!!!
Dzisiejszy post jest oparty na faktach prawdziwych. Nie jest to historia moja lecz dobrego przyjaciela , którego wspieram z całego serducha. Jeśli masz mocne nerwy i rozsądek w głowie wyciągniesz wnioski z wszystkiego co przeczytasz. Yo, peace, pozdro.
—>Adiego<— CLICK

Już mam dla kogo żyć i jest mi już wszystko jedno
Otwieram whisky, piję za tych co w więzieniach
Też mam wiele na sumieniu, wyroki w zawieszeniach
Rodzina mnie przeklęła, dzieciaku tak było
Wszystko miałem w domu kurwa, tylko nie miłość

„Podnoszę się po klęsce, w sercu mam nadzieję

Idę do przodu, choć wiatr w oczy wieje

Nie jestem pewien, że przyjaźni nie kupisz

Pamiętaj, zawsze jest ktoś, co trzyma za Ciebie kciuki”

 

 

Witam wszystkich opowiem Wam ostatni rok mojego życia 2012/2013 rok. No to startujemy tak ? :) 31 grudnia 2012 roku. Pierdolony blok. Wychodząc z klatki o około 10 z psem spotkałem kumpla, pytanie szybka odpowiedz dostałem co chciałem poszedłem do mieszkania i się zaczeło. Pierwsza lufka, druga, trzecia, czwarta, piąta, dym w głowie. Amen.

 

Haszysz ? Chuj dopalacze namaczane w gównie jakimś. Zrobiony paliłem te sztukę gówna do 4 rano 1 stycznia 2013 roku. Przeprowadzka no okej. Będzie dobrze będę palił zielsko tylko wybudujemy górę do końca maja br. Yhym zaczeło się od acodinu 30 tabletek nie działało, wziąłem 60 następnego wieczoru, ponieważ lubiłem przy kominku pić na strzała w skrytce pół szklanki whisky Red Label. Zaczeło się fajnie, noc nie przespana, zaburzenia w chodzeniu i dziwne omamy wzrokowe, ale to nie jest to co bym chciał. Następny wieczór wjechało 90 tabletek acodinu popite szklanką whisky, 40 minut jebło konkretnie, biegiem na dole do wc zwrócić ten szajs od którego się uzależniłem na 5 miesięcy, za ciężko na żółądku. Budowa góry trwała a ja codziennie kupowałem acodin 60 tabletek = 2 opakowania. Wzamacnianie działania grejpfruty :)
Ja: Babciu kupisz mi 5 grejfrutów ? :)
Babcia: Pewnie wnuczku czemu nie ?
Ja: Dziękuję

Wieczór 60 tabletek przygotowane, grejfruty obrane z białą gorzką skórą, którą oczywiście zostawiłem, bo przez to miało mocniej kopać w czaszkę, litrowy kubek (ale on kurwa przeżył :D), wszystko zmiksowane wypite na to 2 grzybki. 60 minut wjazdu, czas trwania halucynacji, rozmowy z świętej pamięci kumplem, który mi wytłumaczył, że nie mam się obwiniać, ponieważ nie przeze mnie skoczył tylko przez tą dziwkę. Rozmowa z prababcią :) Miła i przyjemna. I like it :) Może to sen może omamy nie wiem ale było realistyczne w 100%. Miejsce już swój pokój, 2 fotele, kanapa, TV, playstation 3, 2 wieżę (1 mini wieża włożona w kanapę Niech rozpierdala hardstyle mi łeb jak leże na najpiękniejszej lucie :)

 

Faza trwała 36 h. Rodzinka ? Zoriętowała się jak szukałem o 5 rano na dole długopisu i kartki.
Babcia: Czego szukasz ?
Ja: Kartki i długopisu.
Babcia: Jest 5 nad ranem, pokaż oczy i po co chcesz napisać ?

Ja: (nerwowo odpowiedziałem) Kurwa list pożegnalny gdzie ta jebana kartka i ten długopis.
Nagle pojawił się dziadek nie wiem skąd byłem za mocno naćpany na grzybach, acodinie i grejfrutach :) Spojrzał mi głęboko w oczy i powiedział tylko ” idź się połóż „, bez zdobyczy (kartka i długopis) poszedłem do pokoju, włączyłem hardstyle na zamontowanej wieży w łóżku, położyłem się i po jakimś dłuższym czasie zasnąłem. Tak 5 miesięcy codziennie wieczorem od 22:00 ( tak wychodzę z Leonem ostatni raz na dwór) miałem przygody z grzybami, acodinem, antidol (kodeina – ah ten błogostan piękny). M. mnie opuściła dla innego, rozumiem lepiej mieć skóre, fure i komórę niż narkomana bez przyszłości. Mam inne zdanie na ten temat ale narazie jebać je. grałem co wieczór w League of Legends przez pełne 5 miesięcy aż nagle zaczałem znikać z TeamSpeak, wychodziłem z rundy. Zapamiętane :) Jak to było Adiego ? Krzyk w słuchawkach z gry, Ja: Zamknij ryj Ty kurwo. Jeb ! ME has quit. Bye bye. Pojawiłem sie parę razy jeszcze po tym zdarzeniu pośmialiśmy się ale zaczałem inny tryb życia. Amfetaminowa przyjemność pod postacią białego proszku, który musiał zalatywać „rzeżuchą”, jeżeli tak pachniało to wiedziałem, że jest dobra :)
Przygoda trwała 2 mięsiące i wchodziłem coraz głębiej w ten pierdolony nałóg. Pożyłem po swojemu, ale pewnego dnia mając 20 kgmniej, chemia zaczeła wychodzić ze mnie w katastrofalnie szybkim tępie zaskoczyło mnie paru panów i się skończyło. X6, prostytutki, apartamenty, kokaina, może nawet lepiej dla mojego zdrowia ? Okej niech tak będzie. I jak się skończyło to się zaczął ” stały krajobraz „. Piękny poranek, siódma rano, dzień zwyczajny, ludzie idą do pracy, wszystko w ruchu jednostajnym, jak Witkacy maluje w umyślę obraz, nie zobaczę tego długo czeka z betonu krajobraz. Widzę wróblę pląsające na gałęzi, intesywność, zieleń trawy, liście nie w kolorze miedzi, zwolnione tempo, rzeczywiśtość płynie lekko, pochłonięty przez getto nie widziałem tego żyjąc na krawędzi.
No i było mineło, że tak powiem. Odbyłem, wybyłem i pasuje. Pominiemy to i przejdziemy do 26 września. Wieczór głupi pomysł, punto, 2 chłopaków. 20:36 Protokuł zatrzymania osoby B R. i D D. Zarzuty ? ” Tutaj nawet noworodek wie, że policjant to kondom”. Handel – 8 – 12 lat, posiadanie do 3 lat, zabrane prawo jazdy – przyczyna, jazda pod wpływem środków odurzających i substancji psychoaktywnych. Na 1 rok czy na 12 miesięcy ? Logika gdzie jest ? Jeżeli sąd orzeknie zatrzymanie na 1 rok prawka powtarzamy egzamin, ale jeżeli wyrok był by na 12 miesięcy to nie powtarzamy. Odpowiedzcie sobie sami gdzie w tej Polsce jest logika ? Mają przy sobie 2g MJ i 2g BD chcą chłopakowi zmarnować życie.

 

No życie czekamy za rozprawą ostateczną. W tym czasie oczekiwania i meldowania się na komisariacie codziennie do rozprawy, żebym nie wiem nie spierdolił chyba z domu :) Nie ważne jebać ich, meldowałem się jak 7 latek przez domofon mamie co godzinę, że żyje i osiedle mnie nie pochłoneło. Yhym :) Szkoda, że mi tak nie zostało i wyjeżdzałem na 3 tygodnie z domu pisząc jednego sms-a mamie o treści ” żyję, kocham Cię mamo „. Odważyłem się poszedłem do spowiedzi, najszczersza spowiedź przed Bogiem odpuszczone grzechy, Amen. Następna osoba, mama szczera romowa, dziadkowie szczera rozmowa, była oj tutaj przegiąłem w nocy powiedziałem wszystko co robiłem,co mnie czeka, co mi grozi itd. ” Misiu, kocham Cię i nie martw się będzie okej ” – słowa znaczące coś ? Odpowiedźcie sobie sami, bo ja sobie odpowiedziałem. Odpowiedziałem jeżeli w dzień 11 października 2013 roku o godzinie 11:00 włączę telefon to zaczniemy wszystko od początku. Nadszedł dzień sądu. Kogoś zasługa, przypadek, druga szansa od losu?,że z D. trafiliśmy na sędzinę, którą nas znała z czasów małolata J Odjęty zarzut handlowania, dla własnego użytku, dziękuję :) Pół roku w zawieszeniu na 3 lata. Telefon włączony co prawa o 11:15, 30 połączeń nie odebranych. Wow, naprawdę mnie kocha ? No to kierunek Ogrody czekanie 25 minut za M. kierunek dom. Szczera rozmowa, druga szansa, każdy zasługuję na nią i tak jak kiedyś ktoś mówił, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, no to wjechałem z kałuży na głębokie wody. Co będzie to będzie. Żyje się raz tylko na chuj ja to życie marnuje nadal na narkotykach ? Przepraszam stymulanty :) Yhym lubię jak moję myśli się gonią. No to przygoda z mefedronem się zaczeła od 12 października regularnie codziennie. Detox ? Jaki kurwa detox ? Co to za słowo ? Co ono znaczy ? To znaczy, że 2 tygodnie wytrzymałem na diecie regenerującej organizm, ale zainteresowała mnie Filozofia :) Czas przygodę zacząć teraz z catem i mefką. Do godziny 20:00 kurier z pocztexu dzisiaj (29.10.2013r.) dostarczy paczkę z zawartością 10g coco, 10g mefedronu, 10g kosior ( gówno do palenia i tłumaczę sobie, że na zjazdy po mefce zostawie, a co mi zostaje ? 2 lufy do opalenia i sztuka jakaś J Zastanawiam się, dlaczego zawsze musi być dwu częściowa liczba ? nie może być chociaż raz 1g coco, 1g mefedronu, 1g kosiora ? Nie bo tyle to mi nie starcza na 24 h. :)

 

Jedno zasadnicze pytanie czy mam problem z stymulantami czy może mam problem z tym, że dogaduje się lepiej z ludźmi i rodziną gdy mam 1mm tęczkówki, mocniej gryzę posiłki i pije bardzo dużo wody? Jak ryba do wody tak Ja do zgody. Może tutaj tkwi problem ? Muszę to przedeskutować dzisiaj w pewnym miejscu z A.G i D.F :) Patrząc na odpowiedź babci: Pewnie wnuczku czemu nie ? Nie zdawała sobie sprawy z tego, że pomaga mi się powolutku wykańczać, ale jak to ona twierdzi, że ja jestem 5 kołem u wozu, ćpunem i złodziejem. Tym mnie wykończyła i może świadomie mi kupiła te grejfruty, bo wie że ich nie lubię :)

 

W mroku czają się potwory ja przed nimi nie uklęknę, dobro dotrzyma kroku mi, zła się nie ulęknę dziś Zła się nie ulęknę dziś.

09.04.2011r. – upadek narkomana

–.–.—-r. – powstanie byłego narkomana

a to koniec całego

No to jak tak wygląda sprawa, to idę pokreślić kotka jakiegoś i może kiedyś, mam nadzieje że dopiszę datę na dole. :) <—— a to jest tam gdzie jest bo wie że ich nie lubię :)

 

„Strach przed porażką nie może być nigdy powodem, dla którego mielibyśmy czegoś nie spróbować.” – Frederick Smith

Zostaw komentarz :, , , , więcej...

Come back

przez , 19.wrz.2013, w Moje życie

Gdy pogoda nie sprzyja, codzienność staje się monotonna, pojawia się ona. Zmiana patrzenia na świat, z szarego jesiennego dnia, rozpromienione słońcem lato. Gdyby ktoś mnie zapytał: „Jaki jest dziś twój nastrój?” Mógłbym powiedzieć tylko jedno. „Nigdy nie czułem się bardziej szczęśliwy. Nawet moje ‚związki’ nie były w stanie stworzyć w mnie tak wielu pozytywnych emocji.” A od czego zaczynają się takie historie ? Od zwykłej rozmowy w której odkrywa się z kim ma się doczynienia. Z tego rodzi się znajomość dająca tak wielkie szczęście, które nie jest w stanie zniknąć przez dłuższy czas ;]

Zaczynając rozweselającym wstępem, jesteśmy w stanie przejść dalej ukazując jeszcze większe zmiany, jakie stworzył czas „blogowego milczenia” jak ja to nazywam. I nie, nie chodzi tutaj o miłość, takie uczucie wymaga zbyt wielkiego poświęcenia jak dla mnie na obecną chwilę.
Każdego dnia zaglądałem tutaj, spoglądałem na to co się dzieje wokoło i szukałem natchnienia do napisania czegoś, ale nie zwykłego tylko dającego innym pozytywne tchnienie w ich dnie. Jednak codzienna próba stworzenia postów, nie zakończona nigdy sukcesem, pokazała mi jak bardzo słabym przedmówcą jestem i uświadomiła mi, że potrafię opisywać tylko historie z swojego życia lub potrafię – chodź może nie do końca – pomagać innym w ich problemach życiowych, próbując motywacji i innych tego typu kroków, jakie samemu stosowałem w swoim życiu.

Nie chcę was nudzić swoim życiorysem, życiem zwykłego studenta, który ma jeszcze wakacje.
Na koniec jedynie dodam, że postanowiłem spróbować trochę nowych znajomości, dlatego już w ową sobotę, jeśli wszystko wyjdzie, spotkam się z pierwszą czytelniczką mojego bloga na żywo. O szczegółach nie muszę wspominać, jednak mogę jedynie mieć nadzieję, że to będzie jedno z najlepszych spotkań jakie mnie spotka w życiu :)

Pozdrawiam Adiegos

ANIOŁ

8 komentarze :, , , , , , , , , , więcej...

Czas, a może on nie jest dla Ciebie ?

przez , 20.sie.2013, w Moje życie, Przemyślenia

IM BARDZIEJ DAJESZ ŻYCIU WOLNOŚĆ, TYM LEPSZE ONO JEST DLA CIEBIE

Zanim zaczniesz poznawać i oceniać innych, zacznij od samego/samej siebie. Jak czas zmienił ludzi, ich poglądy, porównania. Jak to się staje, że powoli wkraczamy w dorosłość zaczynając pod koniec imprezy rozmawiać o bezrobociu, polityce, życiu w tym kraju. Czasem zastanawiam się czy warto dorastać dalej, czy nie wolałbym pozostać w tym swoim głupim wieku jaki mam teraz.

Skąd wziął się pomysł na napisanie tego typu postu ? Otóż sobotnio-niedzielne spotkanie z dawnymi znajomymi z klasy uświadomiło mnie jak bardzo ludzie się zmieniają, ale to że się zmieniamy może nas zapewnić, że zapomnimy o urazach. Przestaniemy pragnąć niemożliwego? Pragnienia, marzenia – one powinny zostać niezmienne, bo one trzymają nas przy czymś do czego dążymy, a bynajmniej do czego chcemy dotrwać.

Obecnie reaktywując, a bynajmniej starając się zreaktywować grupkę klasową z liceum tworzę plan biwaku. Jednak jak zawsze w tej klasie nic łatwo zoorganizować nie jest, gdyż każdy ma na coś czas i nikt nie myśli o sprawach ważnych jak wyżywienie, dojazd etc. Ale czy warto się przejmować ? Zawszę mogę spędzić biwak samotnie, w spokoju na łonie natury z spełnionymi planami. Obecnie przestałem się przejmować innymi jak dawniej. Nie powiem, że mnie nie interesują, ale nikomu nie będę nadskakiwał, bo to raczej nie o to chodzi w tym świecie.

A miłość? Dalej igra moim życiem, dając znak raz na jakiś czas i znikając na pół roku pozostawiając mnie z niespełnionymi planami….

Pozdrawiam Adiego

BURN 

4 komentarze :, , , , , , , więcej...

Czy warto się zmieniać?

przez , 01.sie.2013, w Moje życie, Przemyślenia

Długi okres ciszy nie zwiastuje spokoju, a wręcz przeciwnie, bardzo efektowne życie i przeżycia.

Zacznę chyba od najbardziej bulwersującej dla mnie sytuacji. Otóż popołudniem podążając w stronę warsztatu samochodem, zauważyłem na chodniku mężczyznę, bardzo zdenerwowanego, krzyczącego na roztrzęsioną dziewczynę, która płakała i aż trzęsła się z strachu. Zwolniłem i obserwowałem czy skończy się tylko na krzyku. Ale jednak nie, mężczyzna posunął się dalej, kopnął dziewczynę, po czym uderzył nią w twarz. Miejsce akcji dość niefortunne, bo niedaleko komisariatu policji. Jednak, jak to polscy funkcjonariusze nic nie widzą. Zatrzymałem się na uboczu i wysiadłem do mężczyzny odciągając go od dziewczyny. Chcąc załatwić wszystko spokojnie oberwałem strzał w szczękę. Co było dalej ? Po chwili na ulicy zatrzymało się 5 może 10 samochodów i z każdego wyszedł kierowca, który widział zaistniałą sytuację. Awanturującego się mężczyznę odprowadziliśmy w ręce funkcjonariuszy i opowiedzieliśmy zaistniałą sytuację. Jednak co jest najbardziej szokującego w tym wydarzeniu ? Dziewczyna nie podziękowała za pomoc (oczywiście nikt tego od niej nie wymagał), a zrobiła coś zupełnie innego „PO CO SIĘ WTRĄCALIŚCIE!?” Tak powiedziała nam wszystkim. Gdzie tu jest jakakolwiek logika ?

A obecny tydzień jest dla mnie naprawdę kosztowny. Poniedziałek, awaria samochodu, spalenie rozrusznika, koszt – 350 zł, Wtorek spokojny i środa. Ambitne próby naprawiania przez mnie samochodu nie zawsze kończą się pozytywnie. Uszkodziłem miedzianą linkę płynu hamulcowego, koszt – 150 zł plus zauważyłem nieszczelną uszczelkę cylinderka która chyba jako jedyna nie była aż tak kosztownym zabiegiem. Czy w tym tygodniu powinienem się zajmować w dalszym ciągu remontem ? Zaczynam w to wątpić…

A na studia jak najbardziej
Przez 2 pierwsze dni dostałem taką korespondencję z wszelakich uczelni pocztą, że chyba przez 19 lat mojego życia tyle listów do mnie nie dotarło :D
Szczerze powiem, irytuje mnie wścibskość i ciekawość innych typu „A gdzie idziesz?” etc. Po prostu uważam, że jeśli ktoś ma ochotę mówić o wszystkim całemu światu to niech mówi, a jeśli nie ma ochoty to niech siedzi cicho.  I tu pada pytanie, czy to ja jestem inny irytując się wścibskością innych i mniejszym zainteresowaniem np. sąsiadami robiącymi remont, czy powinienem się zmieniać !?

Pozdrawiam Adiegos

AVICII 

4 komentarze :, , , , , , , , , , , więcej...

Cisza, która przynosi efekty

przez , 15.lip.2013, w Moje życie, Przemyślenia

Dziś następuje przełom. Powracam po dość długiej pustce, obserwacjach ludzi, ich wzlotach i upadkach, a także po swoich kilku miłych przeżyciach. Nie powiem, że nie bywałem tu codziennie, gdyż bym skłamał i chcę wam serdecznie podziękować za te 10+ wyświetleń dziennie :) Nie spodziewałem się tego ;]

Moja przerwa wynikła z niespodziewanej pustki i braku czasu, a może jego nadmiaru ? Każdego dnia miałem ambitny pomysł na stworzenie czegoś, ale zawsze brakowało mi pchnięcia. Dziś reaktywacja, chyba po tych moich 2 godzinach snu :D

Jak każde wakacje, pogoda jest zabawna, raz słonecznie, raz deszczowo… Co zrobić w brzydkie dni, bo raczej nikt nie ma problemu w te ładne? Ja zająłem się renowacją samochodu mojego ojca i powiem szczerze…. PO CO JA SIĘ W TO WPAKOWAŁEM!? :D Nie no, narzekać nie będę, bynajmniej jakoś czas zabijam. Oczywiście prócz „rozrywki” przy renowacji praca też mnie nie opuszcza. Wstawanie codziennie o 4 rano daje się po pewnym czasie we znaki, ale także da się do tego przywyknąć, ale wtedy lepiej nie wiedzieć jak można spędzić urlop, gdy się go dostanie.

Wakacje to także czas wzlotów i upadków wielu ludzi, jest to także czas wielu zlotów, miłości, marzeń, pasji i spełniania wszystkiego na co ma się ochotę. Zacznę od rzeczy, która mnie poważnie zirytowała. O czym mowa ? Nasze kochane, polskie drogi. Otóż ostatnimi dniami, wracając do domu jechałem spokojnie 120-130 km/h za dwoma motocyklistami z Holandii. Z podziwem patrzyłem na ich maszyny i wyobrażałem sobie siebie za kilka lat, jak wraz z dobrymi znajomymi będziemy przemierzać świat. Jak pewnie się domyślacie, jadąc z taką prędkością trzeba kogoś dogonić, kto nie ma takiej pewności za kierownicą. I w tym momencie pojawia się moje zirytowanie. Motocykliści biorą się do wyprzedzania, kończąc manewr pierwszy z nich, ledwo utrzymał motocykl w pionie. Jaka przyczyna wypadku była by w tym momencie ? Nie, to nie prędkość, a nasze polskie koleiny. Widząc dzień w dzień, drogowców łatających drogę, zastanawiam się, czy nie lepiej byłoby latać ?
Wzloty i upadki ludzi – hmm, dość kontrowersyjny temat i mało myśli dziś na niego mam. Ostatnio jedynie same wzloty ludzi wokoło siebie widzę, a ja spadam… Ale, życie…… :)

I dziś piękny jesienny dzień!? Co to za pogoda, czy nie mamy lata? Położyłem się o 24 wstałem o 2;30, dlaczego ? Pilne wezwanie kontrolne do pracy – że tak pozwolę sobie to nazwać. Jaka jest zaleta tak wczesnego wstawania ? Puste, polskie bezdroża. Taka godzina umożliwia jazdę 180 bez patrzenia na cokolwiek. Świat jakby nie żył, tylko ja sam na nim. Naprawdę interesujące przeżycie, które polecam każdemu.
Zmęczony i roztargnięty Adiego pozdrawia i życzy miłych snów :D Do usłyszenia!!

YOU MAKE ME FEEL 

7 komentarze :, , , , , , , , , , , więcej...

Korzystaj półki możesz

przez , 24.cze.2013, w Moje życie, Przemyślenia

Korzystaj z życia, półki możesz, bo nie wiadomo co czeka Cię jutro – obecnie takim przekonaniem kieruje moje życie. Pragnę robić rzeczy których nie robiłem, zwiedzać miejsca w których nie byłem, stać się tym kim nigdy nie byłem. Jak to zacząć ? Jeszcze nie wiem, ale sądzę, że dobrym początkiem są moje wieczorne postanowienia i … zakupy?

Świat tani nie jest, ale jednak muszę ryzykować utratę „majątku” na rzecz rozrywki, bo kto wie czy jutro będę wciąż żył, czy coś mi się nie przytrafi. Zacznę od zostania kibicem sportowym. Nigdy szczególnie nie interesowały mnie widowiska sportowe, ale tym razem trzeba coś zmienić, zobaczyć miejsca w których się nie było. Zaczynam od Gdańska. Bilety na mecz zakupione, pozostało znaleźć tylko porządny hotel by godnie spędzić ten dzień. Co dalej? A kto to wie, droga otwarta. Grunt to jedno, zdobyłem wejściówki na koncert w Warszawie i nie zamierzam tego odpuścić, więc drugie miejsce już w planach, ale na to jeszcze czas.

W między czasie oczywiście należy skorzystać z oferty apartamentu nad morzem i tych wszystkich imprez w doborowym towarzystwie. Jaki jest jednak problem w tych wszystkich wyjazdach? To nie problem funduszu, zdrowia, jednak czegoś istotniejszego w życiu człowieka…. MIŁOŚCI! Pewnie dlaczego!? i tu się wyjaśnię. Każda z moich podróży będzie miała z sobą ogon, którym określę kilka bliskich mi osób, które nie koniecznie w wszystkich miejscach powinni być. Problemem nie są oni, a może i są, bo wkońcu są to dwie pary w sobie zakochane i piąty ja… Jak piąte koło u wozu dla nich i samotny dla siebie, przez siebie….

Z poważaniem Adiegos

Czas na zmiany, jakich nie widział nikt i nikt by się ich nie podjął!!!

CHANGE

 

Drugą część, którą mogę tu dopisać, odpowiadającą do tematu jest moje przemyślenie życia, przeszłości, niedawnej, lecz prawdziwej.
Słysząc słowa „Moja koleżanka mi powiedziała, że byli byśmy świetną parą.” co byście pomyśleli? Jak byście się zachowali? Ja teraz już wiem, jak powinienem się zachować, co było by najlepsze gdybym zrobił, ale prawda jest inna, to co zrobiłem jest inne i dręczy mnie już blisko pół roku. Dlaczego nie spróbuję teraz ? Nie wiem, brak mi odwagi. Jestem nieśmiały, i nie wiem jak miałbym podejść do niej i wyznać jej uczucie wprost w oczy. Gdy jestem gotów i idę pewny siebie do niej… Spotykamy się i nic już nie wiem. I mimo otaczających mnie dziewczyn, wiem że tamta jest wyjątkowa i nie potrafię zrobić nic, jedynie męczę się z myślą tamtego wieczora…. Tego co zrobiłem/co powiedziałem…

20 komentarze :, , , , , , , , , , , , , , więcej...

Bolące serce oznacza, że się starałeś

przez , 30.maj.2013, w Przemyślenia

Dość interesujące przysłowie usłyszane przez mnie i sprawdzone w świecie. Nawet drobne rozmowy pozwalały mi dowiadywać się o uczuciach innych osób po rozstaniach. Czy jestem na tyle godzien waszego zaufania? Czy jestem w stanie wam pomóc?

Co jest zabawnego w tym wszystkim? Nie jednej osobie wkoło siebie jestem w stanie pomóc. Mogę słuchać problemów bliskich jak i dalszych osób, wczuwać się w nie i starać zrozumieć obie strony, ale jest jedna osoba której nigdy nie byłem w stanie pomóc i możliwe, że nie będę. Tak, to jestem ja.

Ile razy leżeliście wpatrując się w sufit i zastanawiając się nad swoim życiem, nad tym co robiliście i nad tym co byście chcieli zrobić? Ja to robią codziennie, widzę to co niepotrzebnie zaczynałem, to co niepotrzebnie odrzucałem, a przede wszystkim widzę to czego nie zrobiłem, gdy była ku temu najlepsza okazja. A teraz ? Czy jest sens próbować? Może szansa którą miałem była ostatnią jaką mogłem wykorzystać i teraz już dalszy ciąg tego nie ma sensu ?

Rozkminiony ja…

The airplane boys

Zostaw komentarz :, , , , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...